24 czerwca 2017

Konkurs patronacki - Mój pomysł na życie



Aby wziąć udział w konkursie należy
1. Zostać publicznym obserwatorem tego bloga.
2.  Zgłosić się w komentarzu.
3. Udostępnić post konkursowy.



Wzór zgłoszenia: 
Zgłaszam się:
Obserwuję jako: 
Udostępniam:



REGULAMIN:

1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: My fairy book world.
2. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Videograf
3. Aby wziąć udział w konkursie należy spełnić warunki wymienione powyżej.
4. Konkurs trwa od 26 czerwca 2017 roku do 30 czerwca 2017 do godz. 23.59
5. Zwycięzcą zostanie wybrany drogą losową.
6. Nagrodą jest jeden egzemplarz książki ''Mój pomysł na życie''.
7. Konkurs skierowany do osób posiadających adres korespondencyjny w Polsce.
8. Na kontakt mailowy od zwycięzcy czekam 3 dni. Po upływie tego czasu - nagroda przepada. 
9. Za wysyłkę książki odpowiada sponsor.

23 czerwca 2017

K. C. Hiddenstorm - Po złej stronie lustra || Fragment powieści

Zapraszam do przeczytania fragmentu powieści K. C. Hiddenstorm - Po złej stronie lustra.




Emanująca subtelną nutką paranoi Lisa przytaszczyła torbę potraw zakupionych przez Toma w szczodrej ilości, przezornie zbrojąc się w colę i butelkę piwa, tak by nie trzeba było kursować na dół po raz drugi. Podczas gdy on pałaszował ze smakiem porcję chińszczyzny, ona dłubała bez entuzjazmu w sałatce z kurczakiem, bardziej memłając niż faktycznie jedząc. Zapatrzyła się na ściskany w dłoni srebrny widelczyk, którym ścigała pomidora koktajlowego, dźgając go z zapamiętaniem i pomyślała idiotycznie, że każdy widelec to w zasadzie miniaturowy trójząb wielkiego i groźnego Posejdona. Myśl ta rozbawiła ją do tego stopnia, iż ostatkiem sił stłumiła rodzący się w piersi oszalały chichot.

Wiesz, że tak chichoczą tylko świrusy? Śmiało, ulżyj sobie – prychnął szyderczo jeden z głosów.

Resztki wesołości uleciały z Lisy jak powietrze z dziurawej dętki. Pociągnęła solidny łyk coli i zerknęła na Toma, czując, że jeśli zaraz czegoś nie powie, oszaleje.

Oszalejesz tak czy inaczej – syknął lodowaty głos. – Dobrze o tym wiesz.

- Kiedy właściwie wracamy dokończyć zdjęcia do Planu Działania? – spytała nienaturalnie radosnym głosem.

Tom zamrugał i spojrzał na Lisę niespokojnie. Jego twarz ściągnęła się, na czoło wystąpiła pionowa zmarszczka. Przeczesał włosy palcami, a gest ten – jeszcze bardziej niż mina – zdradzał jego zakłopotanie.

- Mała – zaczął ostrożnie. – Zdjęcia do Planu Działania już się skończyły, nie pamiętasz? Jack omal nie popłakał ze szczęścia, gdy padł ostatni klaps. – Widząc konsternację na twarzy Lisy, odłożył pudełko chińszczyzny, ujął ją za rękę i dodał: – Potem razem dzwoniliśmy do Ann, żeby powiedzieć jej, że w sobotę za tydzień odbędzie się przedpremierowy pokaz filmu, tego też nie pamiętasz?

Lisa poczuła się tak, jak gdyby ktoś zdzielił ją pustakiem w tył głowy.Oto kolejne utracone wspomnienie, kolejny zagubiony w czasie moment – pomyślała z przestrachem. Serce zapiekło ją i puściło się dzikim cwałem niby stado koni powożonych przez obłąkanego woźnicę. W gardle wyrosła jej mdląca gula, która powiększała się z każdą sekundą; Lisa miała wrażenie, że zaraz się udusi.

- Och, racja – powiedziała zdławionym głosem. – Przez nadmiar wrażeń wszystko mi się miesza. Mówi się, że miłość jest jak narkotyk i, jak widać, jest to szczera prawda – dodała, zmuszając się do uśmiechu.

Brawo, dziewczyno – odezwał się znienawidzony Głosik. – Miłość jak narkotyk, pięknie zagrane. Po minie twojego chłoptasia widać, że to kupił, ale my wiemy, że jest z tobą coraz gorzej, prawda? Dziury w pamięci są coraz dłuższe, coraz więcej faktów ulatuje z rozprutego worka, jakim jest twoja schorowana główka, nie udawaj, że tego nie widzisz. Może i jesteś sprytna, jednakże nie uda ci się bajerować ludzi w nieskończoność. Myślisz, że słodki Tom zostanie z tobą, gdy wyjdzie na jaw, iż jesteś szalona jak Kapelusznik? Wydaje ci się, że nie ucierpi na tym twoja kariera? Cóż, zasadniczo nie ma to już znaczenia, bo tak czy siak stracisz wszystko, absolutnie wszystko, chyba zdajesz sobie z tego sprawę?

O nikczemnym Głosiku można było powiedzieć wiele złego, lecz jedno trzeba mu było oddać – choć często dramatyzował, to jednak nigdy nie kłamał.

A Lisa doskonale o tym wiedziała.




Autorem tego fantastycznego obrazu jest Prison Art oraz Joa Baran i Maciek! Zachęcam do zajrzenia na ich stronę.

Przypominam, że ''Po złej stronie lustra'' możecie zamawiać na stronie ebookowo.pl

22 czerwca 2017

Hanna Greń - Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę

Data wydania: 11.04.2017
Wydawnictwo Replika



Tylko ode mnie zależy twój los. 

Gdy w środku nocy usłyszysz szmer za oknami, 
to będę ja, i gdy w słońcu nagle pochłonie cię cień, 
to też będę ja. Nie uciekniesz przede mną. 


Kiedy Kornelia zaczyna otrzymywać tajemnicze listy z pogróżkami, uważa to za głupi dowcip. Żyje na uboczu, nie wchodząc nikomu w drogę i nie nawiązując żadnych bliższych relacji z innymi ludźmi, kto więc mógłby życzyć jej śmierci? Jednak sytuacja staje się coraz poważniejsza, dlatego kobieta podejmuje decyzję o zgłoszeniu się na policję. 
Nie jest to dla niej łatwe – jej dotychczasowe kontakty ze stróżami prawa nie należały do najprzyjemniejszych. W młodości została niesłusznie oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Wszyscy zdawali się być wrogo nastawieni do Kornelii, ponieważ mężczyzna, którego oskarżyła wtedy o próbę gwałtu, sam był policjantem, a jego koledzy nie wierzyli, że mógł dopuścić się przestępstwa. 


W wyniku zbiegu okoliczności, kobieta natrafia na posterunku na tego samego funkcjonariusza, który przed laty próbował ją zdyskredytować, aby chronić swojego przyjaciela. Mimo wrogiego nastawienia, to jednak właśnie ten mężczyzna może okazać się dla Kornelii jedyną nadzieją.


R-E-W-E-L-A-C-J-A!!!

Na tym mogłabym zakończyć moją wypowiedź, bo to słowo ujmuje wszystko, co czuję po przeczytaniu tej książki. Dla was postaram się powściągnąć emocje i spróbuję opisać tę książkę.

''Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę'' to książka, która w sposób bardzo przyjemny łączy elementy romansu i kryminału, bardzo mi tym przypomina książki Nory Roberts. Główną bohaterką jest Kornelia, poznajemy ją jako małą dziewczynkę, kompletnie odrzuconą przez egoistycznych rodziców. Następnie mamy drobny skok w czasie — Kornelia jest nastolatką. W dniu 19 urodziny dziewczyna zostaje napadnięta, zgłasza sprawę na policję, Ci jednak nie dają wiary jej słowom. Przez zawiść kolegów ze szkoły, złe stosunki z rodzicami, Kornelia ma opinię łatwej dziewczyny lubiącej używki. Na domiar złego sprawcą okazuje się policjant — przyjaciel prowadzącego sprawę. Przez tę sytuację dziewczyna nie wierzy w wymiar sprawiedliwości. Kolejne lata nie są dla niej łaskawe, Kornelia decyduje się na dość samotne życie, całą energię wykorzystuje do realizowania swojej pasji. Wychodzi jej to rewelacyjnie, lista zadowolonych klientek wciąż rośnie. Niestety życie ma dla niej kolejną przykrą niespodziankę, na dodatek pomóc jej może jedynie funkcjonariusz, który oskarżył ją o składanie fałszywych zeznań. Jak myślicie, czy Kornelia zdecyduje się przyjąć pomoc od tego policjanta?

Historia Kornelii nie należy do łatwych i przyjemnych — egoistyczni rodzice zgotowali jej dzieciństwo pozbawione szczęścia i miłości, brak zrozumienia ze strony rówieśników, próba gwałtu, życie na uboczu... Jednak w tym wszystkim dziewczyna potrafiła poukładać życie tak, by realizować swoje marzenia. Kornelia jest niezwykłym przykładem tego, że życie może bardzo przykro i dotkliwie doświadczyć, jednak nic nie może nas złamać. Ile razy upadniesz, tyle razy musisz wstać — silniejszy po każdym upadku. Bardzo spodobał mi się sposób w jaki autorka przedstawiła polską policję, powiedzenie ''ręka rękę myje'' sprawdza się tu w 100%. Niestety w przypadku Kornelii przyjaźnie okazały się ważniejsze niż pomoc potrzebującej dziewczynie. Los bywa przewrotny, o czym przekonuje się funkcjonariusz Skrzyński — kolejna sprawa przyprowadza go pod drzwi domu Kornelii. Czy tym razem użyje swojej władzy, by pomóc dziewczynie?

Powieść Hanny Greń bardzo przypadła mi do gustu. Widać, że autorka przemyślała, w jaki sposób chce połączyć wątki kryminalne z malutkim romansem głównej bohaterki. Wyżej wspominałam o trudnym życiu Kornelii, ale nie chcę, żebyście pomyśleli, że książka pozbawiona jest humoru, bo tak nie jest. Autorka zadbała o to, by czytelnicy mieli się z czego pośmiać — jej bohaterowie lubią rzucać dowcipami i nie rzadko ich zachowanie było po prostu śmieszne. Nie mniej jednak, w tej książce rządzi kryminał i to całkiem nieźle rozegrany. W tej historii jest tyle niewiadomych, tyloma rzeczami autorka mnie totalnie zaskoczyła, naprawdę nie byłam w stanie przewidzieć takiego obrotu sprawy.

''Jak kamień w wodę. Polowanie na pliszkę'' to rewelacyjny początek serii — już wkrótce drugi tom, którego wprost nie mogę się doczekać. Autorka w świetny sposób połączyła wątki kryminalne z romantycznymi, tworząc wciągającą, spójną fabułę. Na uwagę zasługują także bohaterowie, jakich nie spotkałam dotąd w innych książkach, nie sposób ich nie polubić. No i zakończenie — totalny szok, nie rozumiem, jak to się stało, że niczego wcześniej się nie domyśliłam. Hanna Greń dołożyła starań, by czytelnik został porwany przez emocje towarzyszące podczas czytania tej książki. Powieść ta jest połączeniem kryminału i romansu, napisana lekkim językiem, wciąga od początku, trzyma w napięciu do samego końca! ''Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę'' to książka, którą polecam wam w 200%!



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika.

21 czerwca 2017

Saga czasu przemiany. Ósme niebo - Wyniki konkursu




Hej Kochani! Bardzo dziękuję za udział w konkursie! Ciężko wybrać było tą jedną, zwycięską odpowiedź.... Jednak musiałam wybrać i książkę zdobywa:


Sylwia Waligóra


Jej odpowiedź:

Jeśli mam marzenie, pragnienie, potrzebę tak nieuchwytne jak welon komety, tak odległe jak wierzchołek najwyższego drzewa na najwyższej górze świata, tak trudne do osiągnięcia jak nieśmiertelność i tak cudowne jak smak losów cytrynowych,to ich spełnienie oznacza dla mnie Ósme niebo!





Gratulacje!!! Wyślij mi swoje dane do wysyłki na maila ewelinanawara1991@gmail.com

Victoria Aveyard - Królewska klatka


Data wydania; 24.05.2017
Wydawnictwo Moondrive (Otwarte) 


Mare jest pilnie strzeżonym więźniem zdanym na łaskę i niełaskę Mavena. Dręczą ją wspomnienia własnych błędów, a działanie Cichego Kamienia pozbawia ją mocy. Buntowniczka staje się dziewczyną bez błyskawic. Jednak i Maven otoczony jest wrogami. Z trudem utrzymuje kontrolę nad krajem oraz swoim więźniem. Mare czuje, że mimo nienawiści, którą żywi do Mavena, jest on prawdopodobnie jej jedyną szansą na przeżycie, zwłaszcza że Evangeline dąży do jak najszybszej egzekucji Czerwonej Królowej. Tymczasem Nowi i Czerwoni przygotowują się do wojny, bo nie chcą już dłużej pozostawać w ukryciu. Jest z nimi książę Cal, którego nic nie powstrzyma przed ratowaniem Mare.
Kto rozświetli drogę buntowników, jeśli dziewczyna od błyskawic straci swoją moc? Już wkrótce ogień ogarnie wszystko i spali bezpowrotnie Nortę, jaką Mare znała.


Jeśli czytaliście ''Czerwoną królową'' i ''Szklany miecz'' to wiecie, że Victoria Aveyard z każdą kolejną książką pisze coraz lepiej. ''Królewska klatka'' rozłożyła mnie na łopatki, po przeczytaniu jej zakończenia rzuciłam książką na stół i przez parę dni nie mogłam zebrać myśli. Dlatego wybaczcie, że dzisiejszy wpis będzie krótszy niż zazwyczaj — dziś nie będę opisywać tego co się dzieje w książce, obawiam się, że emocje mogłyby wziąć górę i przypadkiem pojawiłby się tutaj jakiś spojler. 

Największym zaskoczeniem dla mnie było to, jak duża część fabuły została przedstawiona z perspektywy Cala i Cameron, spodobało mi się to, że dzięki temu miałam szerszą perspektywę. Książkę można podzielić na dwie części — ta pierwsza jest bardziej spokojna, więcej zbierania informacji niż akcji, natomiast w drugiej części akcja niesamowicie przyspiesza, autorka zadbała o zwroty akcji i jestem pewna, że to jeszcze nie koniec niespodzianek, jakie dla nas przygotowała. W tej części bohaterowie również przechodzą przemianę, nie tylko postaci pierwszoplanowe, ale także drugoplanowe, muszę dodać, że w tej części polubiłam jedną z bohaterek, której nie lubiłam w poprzednich tomach. Mare także wypada dużo lepiej niż w ''Szklanym mieczu'' - odzyskała moją sympatię, jednak co do Cala — choć początkowo ją odzyskał, po zakończeniu wszystko wróciło do stanu po ''Szklanym mieczu''. 

Victoria Aveyard ciągle się rozwija i widać to w jej książkach. ''Królewska klatka'' to świetna powieść, wciągająca od pierwszych stron. Autorka zaserwowała nam wiele intryg i zwrotów akcji, bohaterowie po raz kolejny ewoluowali, w tej części pojawiają się nowe miejsca akcji, które możemy z przyjemnością odkrywać. W tej części poznaliśmy odpowiedzi na pytania z poprzednich, jednak narodziły się kolejne, bardziej intrygujące. Jestem bardzo ciekawa czym nas zaskoczy autorka w czwartej części serii Czerwona Królowa. Nie mogę zrobić nic innego niż polecić Wam tę książkę! 



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte. 



P.S. Koniecznie zerknijcie na mojego fanpaga, czeka tam na was mała niespodzianka!!!


19 czerwca 2017

Wywiad z K.C. Hiddenstorm



K.C. Hiddenstorm - urodzona 1 marca 1987r. w Białymstoku. Absolwentka filologii angielskiej. Autorka szeroko pojętej fantastyki, zaś w życiu zawodowym charyzmatyczna nauczycielka języka angielskiego. Zadebiutowała na rynku wydawniczym w 2016 roku powieścią fantastyczną "Władczyni Mroku". Jej styl pisania jest chwalony przez czytelników. Cechuje go cięty język, czarny humor, cynizm. W wolnej chwili pisarka lubi oddać się dobrej lekturze lub ciekawemu filmowi z ulubionych gatunków.








Na początek może opowiesz czytelnikom coś o sobie? Kim jest K. C. Hiddenstorm?



Przy założeniu, że coś takiego jak normalność w ogóle istnieje, jestem osobą dość normalną, aczkolwiek nieco ekscentryczną i rozkojarzoną lub – co zapewne zabrzmi bardziej artystycznie – bujającą w obłokach. Czasem wydaje mi się że jestem zlepkiem nieodkrytych jeszcze zaburzeń osobowości, a innym razem myślę, że przejawiam syndrom Piotrusia Pana w jakiejś nowatorskiej formie. Jeśli wierzyć słowom mojej przyjaciółki, można powiedzieć o mnie, że jestem charyzmatyczna, lecz nie mnie to oceniać. Mam specyficzne, czarne poczucie humoru, a sarkazm jest nieodzownym elementem moich wypowiedzi. Cenię sobie spokój, co nie znaczy bynajmniej, iż jestem nudziarą; lubię spędzić czas z dobrą książką, filmem, czy po prostu słuchając ulubionego albumu, ale czasem lubię też spędzić go nieco bardziej aktywnie. Ponadto bardzo kocham zwierzęta, jestem wrażliwa na ich krzywdę, i w miarę możliwości staram się im pomagać. Najbliższe memu sercu są koty, chyba właśnie przez ich indywidualizm i samotniczy tryb życia, który poniekąd cechuje i mnie. 



Dlaczego zdecydowałaś się na pisanie pod pseudonimem i czemu padło akurat na ten?


Ponieważ mogłam i ponieważ uważam, że to świetna sprawa (śmiech). A teraz bardziej serio: ponieważ chciałam, by sięgając po książkę, czytelnik nie wiedział, jakiej płci ani narodowości jest autor, by skupił się na samej historii, bez uprzedniego kategoryzowania tego, kto ją napisał. A dlaczego ten konkretny pseudonim? Gdyż podoba mi się to połączenie słów… choć po polsku niebezpiecznie przypomina imię jakiegoś indiańskiego szamana, jak był łaskaw zauważyć ktoś z moich znajomych. Podoba mi się zarówno brzmienie, jak i znaczenie tego pseudonimu. Myślę, że pasuje do mnie po prostu idealnie. 

  

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z pisaniem?


Przez moją głowę od zawsze przewijały się najprzeróżniejsze historie. Czasem je spisywałam, czasem tylko obracałam w myślach, nie bardzo wiedząc, czy z tych strzępków da się stworzyć coś spójnego i sensownego. Z zamiarem napisania powieści nosiłam się dłuższy czas, jednak ze strony osoby, która powinna była mnie wspierać, słyszałam tylko przesiąknięte kpiną komentarze w stylu: „Och, książkę? Naprawdę?” lub „No tak, rozumiem, ale wiesz, napisanie książki to nie jest tak łatwa sprawa, jak się wydaje”. Jeśli mam Ci dosadnie zobrazować, jak to na mnie podziałało, to wyobraź sobie taką scenę: ja jestem kałużą benzyny, a te słowa rzuconą na mnie zapałką. Już rozumiesz? Zresztą czytałaś „Władczynię Mroku”, zatem wiesz, że te właśnie słowa włożyłam w usta jednego z bohaterów, który… cóż, nie skończył zbyt sympatycznie. Ale jeślibym miała wskazać bodziec, który dał mi przysłowiowego kopa i finalnie zmobilizował, były to słowa tytułowego bohatera w jednym z odcinków „Dr House’a”, gdzie mówi on o tym, że ludzie zawsze odkładają swe marzenia na później, mówiąc, ze pewnego dnia zrobią to, czy tamto i dopiero na łożu śmierci zdają sobie sprawę, że już za późno, że sędzia odgwizdał koniec meczu. A przecież jeśli naprawdę chce się coś zrobić, to zwyczajnie się to robi. Już. Teraz. Tutaj. 

  

Skąd czerpiesz inspirację do pisania?


Przede wszystkim ze swojej wyobraźni, ale również z książek, filmów oraz muzyki. Choć tak naprawdę uważam, że wszystko może nas zainspirować; nawet niewinna rozmowa na przystanku z nieznajomym, czy kłócąca się para w centrum handlowym. Każda rzecz, każda sytuacja przetworzona przez naszą wrażliwość może zmienić się w kamień węgielny historii, jaka zrodzi się w naszej głowie.



Skąd zainteresowanie Lucyferem i Lilith?


Lucyfer jest buntownikiem, pełnym sprzeczności wielkim indywidualistą. Jakby się nad tym zastanowić, interesował mnie i intrygował właściwie od zawsze, chyba przez swoją złożoność i ten mroczny romantyzm, jakiego jest ucieleśnieniem. Zawsze uważałam go za postać szalenie inspirującą oraz urzekającą swym tragizmem. Ubóstwiam Miltona za to, jak przedstawił Lucyfera w „Raju utraconym”. A skąd zainteresowanie Lilith? Tu jest podobnie – ona również jest buntowniczką i reprezentuje te same cechy, które zachwycą mnie w Lucyferze. Lucyfer i Lilith są, przynajmniej w moim odczuciu, kwintesencją drzemiącej w nas siły, niezależności oraz mocy przeciwstawiania się reżimowi oraz absurdalnym prawom i nakazom, na jakie nie chcemy i nie powinniśmy się godzić.



Twoje obie powieści — Władczyni Mroku i Po złej stronie lustra — mocno skupiają się na ludzkiej psychice, dlaczego?


Gdyż uważam ludzką psychikę za szalenie fascynującą. My, ludzie, jesteśmy najbardziej agresywnym gatunkiem na Ziemi, w pewnym sensie dążymy do samozagłady, a już na pewno do wybicia większości innych gatunków na planecie. Uwielbiamy ukierunkowywać naszą energię na rzeczy banalne, pozbawione znaczenia, zamiast zająć się sprawami istotnymi. Marnujemy ogromny potencjał na wewnętrzne wojny, zapominając o tym, że wszyscy gramy w jednej drużynie w meczu, w którym stawką jest nasze wspólne dobro. A mimo to mamy w sobie coś pociągającego. Jest w nas heroizm, pomimo całego zła, jakie czynimy, to paradoksalnie drzemią w nas nieprzebrane pokłady dobra i zawsze, ale to zawsze potrafimy podnieść się z kolan. Co więcej, w moim odczuciu ważniejsze niż czyny są powody, dla których je popełniamy. Zawsze, za każdym razem nurtuje mnie pytanie „Dlaczego?”. Właśnie z tego powodu tak wielką wagę przykładam do psychologii postaci. Lubię tę zabawę moralnością, lubię pokazywać, że wszystko jest względne i najczęściej nie można jednoznacznie sklasyfikować kogoś, jako z gruntu złego lub z gruntu dobrego, że świat nie dzieli się na czerń i biel, lecz składa się z tysięcy odcieni szarości. 



Co było dla Ciebie najtrudniejsze podczas pisania Po złej stronie lustra?


„Po złej stronie lustra” pisało mi się stosunkowo łatwo, zwłaszcza w porównaniu do „Władczyni Mroku”. Jednak najtrudniejszym momentem był punkt, w którym musiałam zdecydować się na wyjaśnienie, dlaczego z główną bohaterką dzieje się to, co się dzieje. Rozważałam kilka pomysłów, analizowałam je i żonglowałam nimi jakiś czas, aż wreszcie zdecydowałam się na „Wieloświatową Interpretację Mechaniki Kwantowej” Hugh Everetta III i – nieskromnie mówiąc – uważam, że był to strzał w dziesiątkę. 



Czy w Twoich książkach znajdują się miejsca i postaci inspirowane Twoim otoczeniem?


Czy ja wiem? Jeśli chodzi o miejsca, to może nie tyle inspirowane, co przetworzone przez moją wyobraźnię. Natomiast postaci… cóż, myślę, że przemycam do swoich powieści cechy osób znanych mi z prawdziwego życia, choć dzieje się to na tak głębokim poziomie świadomości, że nie jestem w stanie z pełną mocą odróżnić, co jest czym. Aczkolwiek przyznaję, zdarzyło się w moim życiu kilka sytuacji tak absurdalnych, tak niewiarygodnych, że aż prosiły się o umieszczenie w książce. 



Czy proces wydawania książki jest taki, jaki myślałaś, że będzie? Czy coś Cię zaskoczyło lub rozczarowało?


O nie! (śmiech). Proces wydawniczy znacząco różni się od moich dość naiwnych wyobrażeń o nim. Jest to biznes jak każdy inny, i jak każdy inny rządzi się prawami rynku. Zaskoczyło mnie kilka rzeczy, rozczarowało zapewne jeszcze więcej, ale myślę, że nie ma sensu wgłębiać się w ten temat. Ciepłe słowa czytelników z nawiązką rekompensują mi wszystkie trudności i rozczarowania. Dzięki Wam wiem, że to co robię, ma sens, i z tego miejsca pragnę wszystkim serdecznie podziękować. 



Spróbuj opisać siebie jednym zdaniem.


Mówiąc bardzo poetycko: zagubiona w świecie ludzi istota spoza czasu, obdarzona niebywałą wyobraźnią.



Dlaczego warto sięgnąć po Twoje książki?
Ponieważ są wyjątkowe. Dotykają spraw ważnych, pozostając w przystępnym dla każdego lekkim tonie. Przesiąknięte są czarnym humorem, zapadają w pamięć i pozwalają choć na parę chwil oderwać się od świata, w którym żyjemy.



Dziękuję za czas poświęcony na odpowiedzi na moje pytania :)
Podobał wam się wywiad z K. C. Hiddenstorm?
Przypominam, że obie książki autorki możecie kupić na e-bookowo.

17 czerwca 2017

Elżbieta Kosobucka - Mój pomysł na życie || Patronat medialny & przedpremierowo


Data wydania: 19.06.2017

Wydawnictwa Videograf





Powieść zaprasza kobiece serca do podążania własną drogą, odkrywania siebie. Melody Sawicka, odnosząc spektakularne sukcesy, pnie się po szczeblach kariery w bankowości. Bohaterka, otoczona gronem przyjaciół, tryska energią i nowymi pomysłami. W niesprzyjających okolicznościach spotyka intrygującego biznesmena, Pawła Baryckiego, który wprowadza zamieszanie w jej uporządkowane dotąd życie. Kiedy wydaje się, że ostatni puzzel trafił na swoje miejsce, do układanki wkrada się niechciany element. Młoda kobieta odnajduje szczęście TAM i WTEDY, gdy myśli, że wszystko jest stracone...



Melody to młoda, piękna i pewna siebie kobieta, która z determinacją wspina się po kolejnych szczeblach kariery. Ma plan na przyszłość, wie, co chce osiągnąć i pewnym krokiem idzie przez życie. W niespodziewanych okolicznościach poznaje Pawła Baryckiego i to spotkanie zburzy jej spokój, a jej poukładane życie zacznie przypominać układankę z brakującymi elementami. Oprócz chaosu Paweł wniósł do jej życia coś niespodziewanego — miłość, której Melody nie miała w planach na najbliższą przyszłość. Sielanka kończy się niewiarygodnie szybko, gdy na Melody spada druzgocącą wiadomość...



Autorka w sposób bardzo prosty opowiada o życiu Melody i Pawła. Ta dwójka stała się pośrednikiem pomiędzy tym, co autorka chce przekazać a czytelnikiem, który poznaje tę historię. Melody jest przykładem pięknej i młodej kobiety, którą zgubiła ambicja. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki Elżbieta Kosobucka pokazała życie Melody i to jak stopniowo wprowadzała w nim zmiany — czasami na lepsze, czasami na gorsze, jednak wszystkie te zmiany wpłynęły na efekt końcowy — Melody odnalazła szczęście, zawalczyła o marzenia i stała się najlepszą wersją siebie. Paweł to mężczyzna, o którym marzy wiele kobiet — przystojny, inteligenty i bogaty, ale przede wszystkim jest uczciwy i po ludzku dobry. Pojawił się w życiu Melody w idealnym momencie, okazał jej wsparcie, dał bezwarunkową miłość — oddał całego siebie. Naprawdę bardzo polubiłam tę dwójkę. Poza Melody i Pawłem autorka stworzyła ciekawe i barwne postaci drugoplanowe — każda z nich wnosi coś do ich życia i wydaje mi się, że za ich pośrednictwem autorka pokazała, że czasami osoby, które uważamy za przyjaciół, nie powinny znaleźć miejsca w naszym życiu, a te osoby, które spotykamy przypadkiem i początkowo nie mamy o nich zbyt dobrego zdania, okazują swoje bezwarunkowe wsparcie w najtrudniejszych momentach. ''Mój pomysł na życie'' to książka, której fabułą jest po prostu życie, to co spotkało Melody, mogło trafić każdego z nas. Autorka pokazuje przez swoją książkę swoje przekonania, przybliża czytelnikowi swoje spojrzenie na życie, myślę, że warto się nad tym zastanowić. Elżbieta Kosobucka prowadzi nas przez swoją książkę prostym językiem, stopniowo przybliżając nam to, co tak naprawdę chce nam przekazać. Akcja ma swoje stałe tempo, według mnie idealne, żeby czytelnik się nie nudził, autorka zadbała o kilka zwrotów akcji, gwarantuję wam, że nie brakuje tu emocji.

''Mój pomysł na życie'' to naprawdę fajna, ciepła i prosta powieść o marzeniach i miłości. Melody idealnie pokazuje, że nigdy nie jest za późno by zająć się tym, co przynosi nam szczęście. Melody w końcu odnalazła swój pomysł na życie, przyniosło jej to spokój i szczęście, w końcu poczuła, że robi to, co słuszne i dla niej ważne. A ty? Jesteś szczęśliwy? Patrzysz w lustro i widzisz osobę, jaką chcesz być? Warto walczyć o swoje marzenia, znaleźć równowagę pomiędzy chcę, a muszę. Przeczytaj książkę i zastanów się, jaki jest twój pomysł na życie...

16 czerwca 2017

A. Meredith Walters - Twoim śladem


Data wydania: 6.07.2016

Wydawnictwo YA!


Aubrey, studentka psychologii, jest koordynatorką w grupie uzależnień. Mieszka z koleżanką w wynajętym mieszkaniu. Pewnego razu koleżanka trafia do "latającego" klubu Kompulsja, oferującego narkotyki i alkohol. Prymuska Aubrey nigdy by się tam nie wybrała, ale trzeba było ratować przyjaciółkę. Miejsce wydało jej się odpychające i magnetycznie przyciągające zarazem… Poznaje tam tajemniczego Maxxa Demelo, który wzbudza jej zachwyt nieprzeciętną urodą i charyzmą. Aubrey nic nie wie o drugim życiu Maxxa. Czy podąży jego śladem?



"Widzę cię lepiej w ciemnościach, nie potrzebuję światła." 


Zatracenie...
Maxx zatracał się w narkotykach, Aubrey zatracała się w Maxxie — oboje przestali normalnie funkcjonować, pogubili się i swoim postępowaniem rujnują sobie życie. Błędne koło, z którego nie chcieli się wyrwać. Brutalna rzeczywistość dopada jednak każdego, ich także, a spotkanie z nią nie będzie łatwe...
Autorka wykonała kawał dobrej roboty! Ta książka pod powłoczką romansu pomiędzy studentami kryje bardzo poważny problem — narkomanię, główni bohaterowie są w ten czy inny sposób związani z tematyką uzależnień. Aubrey jest postacią skomplikowaną- z jednej strony jest niepewną siebie młodą kobietą, a z drugiej wykazuje się wielką charyzmą i siłą charakteru, ma obsesję na punkcie porządku, przed poznaniem Maxxa była odpowiedzialna i przesiadywała w swoim mieszkanku. Autorka bardzo dobrze poradziła sobie z tą postacią, świetnie oddała zagubienie Aubrey i to, w jaki sposób próbowała odnaleźć równowagę w życiu. Maxx to chłopak, który nie miał łatwego życia i by je sobie ułatwić, wplatał się w narkotyki. Cały czas wydawało mu się, że nad tym panuje, że to on kontroluje nałóg, a nie on jego — jest na równi pochyłej i nie zdaje sobie z tego sprawy. Postać Maxxa wyszła autorce świetnie, w sposób, według mnie, idealny ujęła to, co dzieje się w głowie osoby uzależnionej. W głowie tego chłopaka toczy się walka o to, co jest dla niego najważniejsze — Aubrey czy magiczna tabletka przynosząca mu spokój. Tik tak — zegar tyka — którą drogą podąży Maxx?
Meredith Walter posługuje się prostym językiem, wie, co chce przekazać poprzez swoją książkę i jak to zrobić. Dużą uwagę poświęciła na analizę tego, co działo się w psychice bohaterów — mnie się to bardzo spodobało, sprawiło, że to nie puste frazesy o uzależnieniu, czytelnik mógł dzięki temu poznać, co kieruje uzależnionym. Książkę czyta się błyskawicznie, a co najważniejsze, po jej zakończeniu długo nie można o niej zapomnieć.

"Twoim śladem" porusza ważny i ciężki temat uzależnień pośród młodych ludzi. Większość z nich nie widzi problemu, uważają, że kontrolują sytuację, że mogą rzucić to w każdej chwili. Rzeczywistość jest jednak bardziej brutalna. Uzależnić się można nie tylko od alkoholu czy narkotyków, ale także od obecności drugiej osoby. Co może wyniknąć ze związku dilera-narkomana i uzależnionej od niego dziewczyny? Czy Maxx pociągnie za sobą Aubrey na samo dno? A może to ona pomoże mu wydostać się z nałogu? Trzecia opcja jest najbardziej ponura — oboje pozwolą, by ciemność ich pochłonęła i zabrała szansę na ratunek. Jak myślicie, jak kończy się ta książka? Naprawdę szczerze polecam wam tę książkę, nie jest to cukierkowe love story zakończone happy endem. To bardzo prawdziwa opowieść o brzydocie uzależnienia i jego wpływu na ludzi w otoczeniu. Jeśli macie tę książkę już za sobą to koniecznie dajcie znać, jakie są wasze odczucia po lekturze.

''Wróć za mną'' & ''Podrózniczka'' - zapowiedzi książek


Hej Kochani, dziś wrzucam dla was zapowiedzi dwóch książek od Grupy Wydawniczej Foksal. Obie książki swoją premierę będą miały w wakacje.


Premiera: 5.07.2017
Wydawnictwo YA!

Kontynuacja ''Twoim śladem''


Nie ważne jak bardzo złamane – serce nie daje o sobie zapomnieć…
Aubrey Duncan zawiodła się na miłości. Co powinna teraz zrobić? Posłuchać serca, które ją zdradziło, czy serca, które podpowiada jej by po prostu odpuścić…?
Uzależnienie prawie pokonało i zniszczyło Maxxa Demelo. Zrujnowało jego życie i jedyną rzecz, na której naprawdę mu zależało – związek z ukochaną dziewczyną. 
Pragnął zasłużyć na związek z Aubrey Duncan, nawet jeśli musiałby podjąć się niemożliwego. Dlatego zgłosił się na odwyk. Aubrey straciła wszystko ponieważ poszła za głosem serca. Obiecała, że tym razem będzie myśleć przede wszystkim o sobie, zadba o siebie z dala od Maxxa i jego demonów.
Lecz gdy tylko zacznie działać, Maxx skończy odwyk i pojawi się w życiu Aubrey, chcąc jej udowodnić jak bardzo siebie potrzebują. Chaos wedrze się w ich życie ze zdwojoną siłą.


A. Meredith Walters - bestsellerowa autorka New York Timesa oraz USA Today. Autorka książek dla młodzieży. Zanim zaczęła pisać pracowała jako konsultantka terapeutyczna dla uzależnionych oraz zmagających się z innymi problemami nastolatków. Obecnie mieszka w Anglii z mężem i córką.



Premiera: sierpień 2017
Wydawnictwo Uroboros

Drugi tom Poszukiwaczki.

Przeszłość jest blisko. I zamierza zniszczyć wszystkich
Quin Kincaid jest Poszukiwaczką. To wielki honor i tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ale to, czego się dowiedziała w noc swojej Przysięgi, zmieniło jej świat na zawsze.
Życie Quin zostało bowiem zbudowane na oszustwie. Tradycja Poszukiwaczy okazała się nie tyle szlachetna, ile brutalna i bezwzględna. Ojciec dziewczyny jest mordercą. Jej wuj – kłamcą. Jej matka – ofiarą. A chłopiec, którego kiedyś kochała, pogrążył się w zemście, mając na swojej liście także jej rodzinę.
Jednak Quin nie jest sama. Shinobu, jej najlepszy przyjaciół i ukochany, to teraz jedyna osoba, której może zaufać. Jedyna osoba, która chce poznać prawdę o Poszukiwaczach równie rozpaczliwie jak Quin.
Ale im głębiej będą grzebać w przeszłości, tym mroczniejsza będzie ich teraźniejszość. Wśród zaginionych dawno temu rodzin Poszukiwaczy i niebezpiecznych sojuszów czai się bowiem coś o wiele groźniejszego: złowrogi plan rozpoczęty wiele pokoleń temu, zdolny unicestwić tradycje Poszukiwaczy na zawsze.
Przeszłość jest blisko. I zamierza zniszczyć wszystkich.


Arwen Elys Dayton – amerykańska pisarka fantasy. Jest autorką Przebudzenia (Uroboros 2014), które stało się numerem 1 na liście bestsellerów Amazona w kategorii fantastyka zarówno w Stanach, jak i w Wielkiej Brytanii, a także cyklu Poszukiwaczka (pierwszy tom pod tym samym tytułem ukazał się nakładem Uroborosa w 2016). Pisarka mieszka z mężem i trójką dzieci na Zachodnim Wybrzeżu. Strona autorki: www.arwendayton.com.



Zdecydujecie się na którąś z tych książek? :) 



15 czerwca 2017

Anna Crevan Sznajder - Niczyja. Zapach magnolii




Ann Crevan wraca do gry! Po miesiącach rozłąki w końcu zobaczy ukochanego. Kise i Ann nie mieli pojęcia, że ich ponowne spotkanie tak bardzo skomplikuje ich życie. Do gry dołączył nowy gracz — Aomine i jest zdeterminowany, by dostać to, czego pragnie...

Jak wiecie, kibicuję Ani i mam nadzieję, że uda jej się wydać ''Niczyją'' tak jak tego pragnie.

''Niczyja. Zapach magnolii'' jest kontynuacją ''Niczyja. Kwiat magnolii''. Podobnie jak w pierwszej części akcja toczy się w Japonii, gdzie mieszka Kise — ukochany Crevan. Dziewczyna bardzo za nim tęskniła, więc wieść o wyjeździe do Japonii bardzo ją ucieszyła. Już drugiego dnia pobytu poznaje ona Aomine, który będzie przyczyną kłopotów w jej związku i zamieszania w jej sercu. Czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie?

Anna Crevan Sznajder wplątała swoich bohaterów w trójkąt miłosny, sprawnie pokierowała akcją, by czytelnik poczuł sympatię do wszystkich postaci. Mam wrażenie, że ta część jest słabsza od pierwszej, jednak biorąc pod uwagę to, że książka nie doświadczyła ingerencji nikogo z zewnątrz, nie miała korekty czy redakcji, to i tak wypada całkiem nieźle. Autorka w sposób bardzo przyjemny poprowdziła akcję, komplikując życie swoich bohaterów. Jest romantycznie, zmysłowo i namiętnie. Tłem do relacji Kise-Ann-Aomine jest magiczna Japonia. Dacie się porwać do świata ''Niczyjej''?
''Niczyja'' zasługuje na wydanie przez wydawnictwo, po korekcie, redakcji i innych dopieszczeniach będzie świetną lekturą, porywającą czytelnika do Japonii.


Jeśli chcecie pomóc autorce w spełnieniu jej marzenia, klikajcie w link ---> Wspieram wydanie Niczyjej!

14 czerwca 2017

Victoria Aveyard - Szklany Miecz

Data wydania: 17.02.2016
Wydawnictwo Moondrive (Otwarte)


Walka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi, przybiera na sile. Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic – nadprzyrodzona moc zarezerwowana dla Srebrnych – sprawia, że rządzący chcą wykorzystać dziewczynę jako broń.
Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną, która posiada umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Są też inni. Ścigana przez okrutnego króla Mavena wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu z nich straci życie, a zdrada stanie się chlebem powszednim. Mare musi też zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę. Czy sama stanie się potworem, którego próbuje pokonać?





Kontynuacja bestsellerowej ''Czerwonej królowej''. Victoria Aveyard postawiła sobie niełatwe zadanie, pierwsza część serii była całkiem niezła, a jej zakończenie było wręcz rewelacyjne.

''Szklany miecz'' rozpoczyna się zaraz po ucieczce Mare i Cala przed Mavenem i królową. Dzięki akcji Farley, Killorna i Shade zmierzają do bezpiecznego miejsca, gdzie będą mogli podjąć decyzje o dalszych działaniach. Są inni tacy jak Mare — Czerwoni ze zdolnościami Srebrnych. To właśnie oni są nadzieją dla Czerwonych, z ich pomocą walka ze Srebrnymi odrobinę się wyrówna. Mare i jej towarzysze muszą dotrzeć do Nowych przed Mavenem. Brutalna gra z czasem już się rozpoczęła...

Jestem pod wrażeniem języka, jakim posługuje się autorka, wypada to zdecydowanie lepiej niż w pierwszej części. Miejsca opisane przez Victorię Aveyard dosłownie pojawiały mi się przed oczami, w tak plastyczny i drobiazgowy sposób opisała wykreowany przez siebie świat. Dialogi również nabrały życia, jest w nich więcej emocji i pasji niż w poprzedniej części. Wiecie co mnie bardzo dziwi? Autorka bardzo dobrze rozwinęła swoich bohaterów, wszyscy przeszli wielką przemianę, ich losy śledziłam z napięciem a mimo to, a może właśnie dlatego, dwójka głównych bohaterów straciła w moich oczach i nie darzę ich taką sympatią jak w poprzedniej części. Przemiana Mare jest dla mnie szokiem, zastanawiam się, czy autorka odrobinę nie przesadziła. Z biednej dziewczyny, wierzącej w każde słowo Mavena zmieniła się w bezduszną wojowniczkę, zapomniała o dobroci i bezinteresowności. Zachowuje się tak, jakby uczucia innych nie miały dla niej najmniejszego znaczenia. Bez końca rozpamiętuje to, co wydarzyło się pomiędzy nią a Mavenem, rozpacza za chłopcem, za jakiego go uważała. Cal nie potrafi odnaleźć się w wydarzeniach, które stały się jego rzeczywistością. Miota się pomiędzy chęcią pomocy Mare a poczuciu odpowiedzialności za Srebrnych. Czy da się zjeść ciastko i mieć ciastko? Jak myślicie jakiego wyboru dokona Cal?

''Szklany miecz'' udowadnia, że Victoria Aveyard się rozwija, doskonali swój warsztat i myślę, że jeszcze nie raz nas zaskoczy. W drugiej części Czerwonej królowej akcja nabiera tempa, postaci zyskały wyrazistość, opisy i dialogi są dużo lepsze niż w pierwszej części. Pomimo mniejszej sympatii do bohaterów śledziłam ich losy z zapartym tchem. ''Szklany miecz'' to książka, od której nie można się oderwać i stanowi obietnicę niezwykłych wydarzeń, które będą mieć miejsce w kolejnych tomach. Nawet jeśli ''Czerwona królowa'' nie do końca wam się spodobała, to mam nadzieję, że sięgniecie po ''Szklany miecz'', który jest dużo lepszy od pierwszego tomu serii. Nie mogę zrobić nic innego, jak tylko polecić wam tę książkę.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

13 czerwca 2017

Oczy wilka - Wyniki konkursu


Bardzo wszystkim dziękuję za udział w konkursie. Nie przedłużając, ''Oczy wilka'' wygrywa Marta Poznanska. Gratuluję i proszę o kontakt na ewelinanawara1991@gmail.com :)  Na dane do wysyłki czekam 3 dni, po tym czasie nagroda przepada.


Saga czasu przemiany. Ósme niebo - KONKURS



Zapraszam do udziału w konkursie, w którym do zdobycia jest jeden egzemplarz książki ''Saga czasu przemiany. Ósme niebo''. 



Aby wziąć udział w konkursie należy
1. Zostać publicznym obserwatorem tego bloga.
2.  Odpowiedzieć na pytanie:
Z czym kojarzy Ci się tytuł książki - ''Ósme niebo''?


Wzór zgłoszenia: 
Obserwuję jako: 
Odpowiedź na pytanie:


REGULAMIN:

1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: My fairy book world.
2. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Videograf
3. Aby wziąć udział w konkursie należy spełnić warunki wymienione powyżej.
4. Konkurs trwa od 13 czerwca 2017 roku do 19 czerwca 2017 do godz. 23.59
5. Zwycięzcą zostanie osoba, której odpowiedź najbardziej mi się spodoba.
6. Nagrodą jest jeden egzemplarz książki ''Saga czasu przemiany. Ósme niebo''.
7. Konkurs skierowany do osób posiadających adres korespondencyjny w Polsce lub w UK.
8. Na kontakt mailowy od zwycięzcy czekam 3 dni. Po upływie tego czasu - nagroda przepada. 
9. Za wysyłkę książki odpowiada sponsor.

12 czerwca 2017

Monika Magoska-Suchar & Sylwia Dubielecka - Wywiad




Monika Magoska-Suchar - rocznik 1983, urodzona w Krakowie, ukończyła prawo na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Prywatnie mama bliźniąt. Hoduje storczyki, wakacje najchętniej spędza w ukochanej Grecji, jest zakupoholiczką. Lubi otwarte zakończenia, które pozostawią zaintrygowanego czytelnika w niedosycie - finałową scenę z Przeminęło z wiatrem uważa za mistrzostwo. Współautorka Klątwy Przeznaczenia.

Sylwia Dubielecka - rocznik 1983, urodzona w Warszawie, ukończyła filologię angielską na Wydziale Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Prywatnie mama trójki dzieci. Kocha taniec, muzykę oraz rowerowe wycieczki krajoznawcze. Ostatnio zainteresowała się fotografią. Cechuje ją niepoprawny romantyzm i wiara w dobro, czemu daje wyraz w kreacjach swoich bohaterów. Współautorka Klątwy Przeznaczenia.




Wielokrotnie już pisałyście, jak rozpoczęła się wasza przygoda z pisaniem, ale jestem ciekawa czy według was, pisanie w duecie to prosta czy trudna praca?

Dla nas to jest oczywistość. Nigdy nie pisałyśmy inaczej powieści. Zawsze w duecie, więc nie wyobrażamy sobie robienia tego osobno. Lubimy wspólnie planować i realizować swoje pomysły. Inspirujemy się nawzajem, poprawiamy jedna po drugiej- od razu, kiedy wymieniamy się plikiem, dokonujemy pierwszej korekty. Krytykujemy się również i zdarza się, że odsyłamy współautorce plik, każąc jej odpisać dany fragment na nowo. Czasami irytuje nas, kiedy musimy zmieniać coś, co tworząc pod wpływem natchnienia, uważałyśmy za ciekawe, ale to nasze wspólne dzieło, wobec czego musi podobać się nam obu w takim samym stopniu. Najważniejsza w tej współpracy jest jednak zabawa- pisząc, zaskakujemy siebie wzajemnie, stawiamy sobie wyzwania, którym czasami naprawdę trudno jest sprostać, ale też nierzadko żartujemy z naszych bohaterów. Mamy nadzieję, że czytając naszą twórczość, odbiorcy będą się bawić równie dobrze jak my.


Jak udaje Wam się pogodzić opiekę nad dziećmi i obowiązki domowe z pisaniem książek?

Nie jest to proste, dlatego na pisanie powieści przeznaczamy głównie wieczory. Kiedy dzieci pójdą spać, wówczas możemy sobie pozwolić na chwilę skupienia. W ciągu dnia kontaktujemy się, wymieniając pomysłami, jeśli coś nas nagle olśni lub też fragment, który już stworzyłyśmy, po dłuższej analizie nie spełni naszych oczekiwań. Niekiedy udaje nam się również za dnia, gdy dziecko zaśnie, skreślić parę zdań i wysłać współautorce plik z tekstem, jednak to zdarza się niezmiernie rzadko. Ostatnio bowiem doszły nam nowe obowiązki- promowanie książki, co wiąże się ze stałym śledzeniem różnych portali internetowych, odpowiadaniem na komentarze czytelników, pozyskiwaniem nowych odbiorców. Nie sposób byłoby to wszystko ogarnąć, gdyby nie dostęp do Internetu przez telefon. Dzięki temu możemy być na bieżąco na przykład z tym, co się dzieje na naszym fanpage’u czy Instagramie, a jednocześnie wykonywać swoje obowiązki domowe.


Jak wyglądała Wasza droga od napisania do wydania ''Klątwy przeznaczenia''?

Nie było łatwo. Najpierw trzeba było przejrzeć profile wydawców, zbadać rynek, aby zdecydować, do kogo wysłać powieść. Gdy już wybrałyśmy kilkanaście wydawnictw, napisałyśmy do nich, a potem długo czekałyśmy na odpowiedź. Wielu wydawców nawet nie zadaje sobie trudu, aby skontaktować się z debiutantem, czy to z pozytywną czy też negatywną opinią na temat tekstu. Gdy po paru miesiącach odezwało się do nas Novae Res, skakałyśmy z radości. Potem nadszedł okres frustracji, gdy wielokrotnie byłyśmy zmuszone dokonywać redakcji i korekty tekstu, trzymając się ściśle wyznaczonch termiów. Jako autorki musiałyśmy również przesłać grafikowi nasze pomysły na okładkę. Do tej pory pamiętamy, z jaką ekscytacją otwierałyśmy plik z pierwszym projektem wykonanym z uwzgnędnieniem naszych sugestii. Choć na okładce było kilka elementów do zmiany- chociażby jasne włosy głównej bohaterki, która w powieści jest brunetką, to grafika naprawdę przypadła nam do gustu.

Później zaś przyszły pierwsze recenzje przedmpremierowe, które śledziłyśmy rozemocjonowane. Z jedną z nich trudno nam się było zgodzić. Wydała nam się pełna sprzeczności, gdyż jak inaczej można powiedzieć o tekście skupionym na wyliczaniu negatywów, który kończy się poleceniem lektury?! I to właśnie zainspirowało nas do działania. Postanowiłyśmy poznać naszych czytelników, aby dowiedzieć się od nich więcej. Zaczęłyśmy poszerzać grono znajomych, dzięki czemu otrzymałyśmy wiele cennych wskazówek. Zanim powieść została wydana, założyłyśmy swój fanpage, aby zacząć promować dzieło. Kontaktowałyśmy się z wieloma portalami, a dzięki uprzejmości niektórych udało nam się zamieścić w Internecie zapowiedzi naszej książki, udzielić kilku wywiadów, napisać parę artykułów. Wszystko aby rozpowszechnić naszą powieść. Można więc powiedzieć, że od momentu napisania do wydania naszego dzieła, a nawet do teraz, ciągle nad nim pracujemy.


Myślę, że wszyscy czekamy na kontynuację ''Klątwy przeznaczenia''. Zdradzicie czy macie już tytuł?

O ile tytuł “Klątwy” powstał po napisaniu powieści, tak tytuł kontynuacji jest już gotowy, choć nie skończyłyśmy jeszcze pracy nad tekstem. “Korona Przeznaczenia”, możemy obiecać, będzie pełna niespodzianek.


Jak wasi bliscy zareagowali na wieść o wydaniu ''Klątwy przeznaczenia''?

Najbliżsi, wtajemniczeni, bardzo się cieszyli, kibicowali i bardzo nas wspierali w całym przedsięwzięciu. Mama Moniki poprawiała nasze prace, zanim wysłałyśmy je do wydawnictwa. Siostra Sylwii czytała książkę w pierwowzorze i udzielała cennych wskazówek odnośnie treści. Później obie wspierały nas w procesie wydawania i promowania książki. Wiele osób jednak nie wiedziało o tym, że w ogóle piszemy, więc było to dla nich niemałym zaskoczeniem, gdy poinformowałyśmy otoczenie o wydaniu powieści. Niektórzy gratulowali, inni od razu chcieli egzemplarz autorski z autografami. Ogólnie można stwierdzić, że reakcje były pozytywne.


Czy macie ulubioną postać z Waszej książki? Jeśli tak to dlaczego właśnie ta?

Nie będziemy się chyba wyróżniać, jeśli napiszemy, że to oczywiście Severo. Kochamy naszego głównego bohatera. Obdarowałyśmy go takimi cechami, aby był spełnieniem marzeń dla każdej kobiety. Przystojny, majętny, pracowity, silny, odważny, waleczny i honorowy- do tych superlatyw dodałyśmy nieco wad, aby uczynić go bardziej ludzkim, ale także ciekawym i pociągającym, stąd też nasz Mistrz Walki jest również nieobliczalny, porywczy i wybuchowy. Włada niszczycielską mocą, a jego uścisk nigdy nie ogrzeje. Jednak szybko wybacza mu się wszelkie przewinienia, bo jak nikt inny potrafi rozśmieszyć i rozkochać w sobie bez reszty.


Wiemy już, że pisanie w duecie świetnie wam wychodzi. Macie w planach samodzielne napisanie książek?

Nie. Lubimy pisać razem, wymieniać się pomysłami, zadawać sobie pytania, a przede wszystkim żartować z tego, co tworzymy. Nie wyobrażamy sobie pisania osobno. 


Jesteście po waszych pierwszych Targach Książki. Jak wasze wrażenia? Jak przebiegały spotkania z czytelnikami?

To było niezwykłe wydarzenie. Nareszcie miałyśmy okazję spotkać osoby, które znałyśmy do tej pory ze świata wirtualnego- blogerów, recenzentów i czytelników, porozmawiać z nimi i podziękować niektórym osobiście za wsparcie. Podpisałyśmy wiele książek, dedykując je także znajomym i członkom rodziny, którzy przybyli na Targi specjalnie dla nas. Przez cały czas przeznaczony nam przez wydawnictwo byłyśmy w centrum uwagi, otoczone gronem fanów. Czułyśmy się naprawdę szczęśliwe- wyróżnione i docenione. Niezapomniane chwile. 


Macie jakieś złote rady dla tych, którzy chcą wydać książkę?

Najważniejsze to, aby odpowiedzieć sobie na pytanie: co chcę osiągnąć? Warto zdefiniować swoje pragnienia i oczekiwania, by później się nie zawieść, a w zależności od odpowiedzi, przygotować się na to, co się z tym wiąże. Brzmi może enigmatycznie, ale jeśli ktoś chce wydać wyłącznie dla satysfakcji własnej, aby mieć swój egzemplarz książki, pięknie oprawiony i wydany, wreszcie w dłoni, to z pewnością się ucieszy, gdy ten się wreszcie ukaże. Jeśli ktoś chce jednak więcej- aby jego dzieło się dobrze sprzedało, a on stał się rozpoznawalny, to musi się naszykować na ogrom pracy. Będzie musiał poświęcić mnóstwo czasu, energii, a nawet środków finansowych na promowanie swej książki. Oczywiście wydawca pomaga, ale trzeba też samemu działać, w przeciwnym razie utwór nawet dobrze napisany, zginie gdzieś w tysiącach książek, które się obecnie wydaje. A już stać się pisarzem etatowym?! Debiutując, można o tym tylko pomarzyć, ale jeśli się tego naprawdę pragnie, trzeba zacząć działać i nie tylko pisać dalej powieści, które się dobrze sprzedają, ale pisać w ogóle- artykuły, wywiady, zapowiedzi. I wierzyć, że kiedyś się uda.



Bardzo dziękuję za Wasz czas. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami dobijemy do 1000 i już wkrótce będziemy mogli przeczytać ''Koronę przeznaczenia''.

''Klątwę przeznaczenia'' możecie kupić TUTAJ


10 czerwca 2017

K.C.Hiddenstorm - Po złej stronie lustra || Patronat medialny

Data wydania: 20.06.2017
Wydawnictwo e-bookowo.pl 


Lisa Johnson ma wszystko, o czym marzą przeciętni ludzie: urodę, sławę, bogactwo. Sielanka jednak kończy się w dniu, w którym ulega tajemniczemu wypadkowi na planie swojego najnowszego filmu. Po wyjściu ze szpitala doświadcza coraz częstszych omdleń oraz szeregu innych dolegliwości... jak choćby wizyt w alternatywnej rzeczywistości. Jawa i sen zaczynają zacierać się coraz bardziej, a ona z przerażeniem uświadamia sobie, że zaczyna balansować na krawędzi obłędu. Podczas jednej z wizyt w równoległej rzeczywistości Lisa poznaje demoniczną Kobietę w Bieli, która składa jej propozycję nie do odrzucenia...



Nawet nie wiecie jaki wielki miałam problem z napisaniem tej recenzji. K. C. Hiddenstorm nieźle namieszała mi w głowie i nawet teraz, tygodnie po przeczytaniu książki mam emocjonalny mętlik. Ta książka jest skomplikowana, to kontrolowany chaos — autorka stworzyła powieść, w której granica pomiędzy rzeczywistością a fantazją została zatarta.


''Ja jestem tobą, a ty jesteś mną.
Nie możemy istnieć obie,
więc jedną z nas pochłonie mrok.''


Wydawać by się mogło, że życie Lisy jest idealne — jest piękna, sławna i bogata, jednak trzyma się z daleka od skandali towarzyszących życiu w Hollywood. Nieszczęśliwy wypadek na planie filmowym zmienia jej poukładane życie w piekło. Miła i przyjacielska Lisa zostaje wciągnięta w brutalną i nierówną grę, w której stawką jest jej życie. Jedynym jasnym punktem w jej życiu zostaje Tom — aktor współpracujący z nią przy najnowszej produkcji. W najgorszym możliwym momencie Lisa odnajduje miłość.


'' (...) idealny świat nie istnieje - tylko dzieciom
wydaje się, że jest inaczej - potwory podążają
za nami, by w najmniej spodziewanym momencie
skoczyć nam do gardeł i ściągnąć prosto w otchłań.'' 


Powieść K. C. Hiddenstorm to taka ''Alicja po złej stronie lustra'' po tuningu. Autorka wdziera się do umysłu czytelnika, skutecznie plącząc ze sobą to, co realne, z tym, co jest tylko wymysłem. Zapewniam was, że nie będziecie umieć odróżnić prawdy od fantazji.

Autorka po raz kolejny wykazała się umiejętnościami i niesamowitą wyobraźnią — rewelacyjny pomysł na fabułę i jej lekkie pióro wciągają czytelnika do wykreowanego przez nią świata. K. C. Hiddenstorm w swojej książce pokazała, jak różnorodna jest ludzka psychika, pokazała, że każdy człowiek ma inne priorytety i potrzeby. Tworząc swoich bohaterów, skupiła się na tych różnicach, dzięki czemu mamy tak odmienne od siebie postaci — każdy znajdzie w niej swojego ulubieńca.

''Po złej stronie lustra'' to powieść, która wyróżnia się na tle innych książek na polskim rynku wydawniczym. K. C. Hiddenstorm bawi się emocjami czytelnika, zacierając granice pomiędzy tym, co prawdziwe a tym, co jest tylko wymysłem. Po przeczytaniu książki długo będziecie rozglądać się za Kobietą w Bieli, chcąc uniknąć spełnienia najgorszych koszmarów. ''Po złej stronie lustra'' to książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie, jest to powieść, która wykracza poza standardowe podziały w literaturze — jest książką, którą musicie przeczytać.



Książkę możecie zamawiać w przedsprzedaży - KLIK.




Za możliwość objęcia patronatem medialnym tej powieści dziękuję K.C. Hiddenstorm oraz Wydawnictwu e-bookowo.pl 



9 czerwca 2017

Kim Holden - Franco

Data wydania: 24.05.2017
Wydawnictwo Filia

Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota.  Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie. Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia. Do jego świata wkracza Gemma Hendricks. Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca. Natychmiast coś ich do siebie przyciąga. Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają. Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów. A może coś się zmieni? Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie. Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami. Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?


''Boże, błogosław palantów.''


Tylko Kim mogła stworzyć takich cudownych bohaterów i nietypowy związek pomiędzy nimi. Po przeczytaniu tej książki dołączyłam do fanklubu Franco — zdecydowanie chciałabym poznać i zaprzyjaźnić się z kimś takim jak on. Jeśli czytaliście poprzednie książki tej serii, to wiecie, że Franco jest perkusistą w zespole Rook. Przez przypadek, podczas wizyty w LA poznaje Gemmę, z którą od razu łapie dobry kontakt. Łączy ich bardzo wiele, mają podobne, sarkastyczne poczucie humoru, które uwielbiam a ich przekomarzania się i dowcipy bardzo umilały czytanie. W tej książce Kim Holden nie skupiła się na stracie i cierpieniu, ta książka wydaje się hołdem dla Kate i dla wszystkiego, co było dla niej ważne. Cudownie było czytać tak pozytywną, ciepłą i dowcipną książkę, w której nic nie jest oczywiste. Myślę, że nie muszę pisać o stylu, w jakim ta książka jest napisana — to Kim i musi być świetnie. Przez książkę dosłownie się płynie, wszystko wokół zamiera i liczy się jedynie historia, którą do opowiedzenia ma Franco. Sposób, w jaki Kim rozwija związek pomiędzy Franco a Gemmą, jest niesamowity. Nie ma tutaj zbędnego pośpiechu, powoli dzień po dniu odkrywają swoje uczucia i pragnienia, stopniowo odkrywają je także przed swoimi przyjaciółmi, którzy otworzą im oczy na rzeczywistość. Pomimo ograniczonego czasu nie odczuwają presji, by zrobić jak najwięcej, pozwalają, by chwile przemijały, ciesząc się swoją obecnością i zapisując wszystko we wspomnieniach. Wielokrotne wspomnienia o Kate obudziły uczucia, które towarzyszyły mi po przeczytaniu ''Promyczka'' - wielki smutek, żal i złość, że wszechświat zabrał taką cudowną osobę jak ona. Historia Franco pokazała, jak wielki wpływ miało życie Kate na wszystkich w jej otoczeniu.

''Franco'' to idealne dopełnienie serii o Promyczku. Cudowni bohaterowie, niebanalna historia i emocje, które towarzyszą nam od pierwszej do ostatniej strony — Kim Holden jest w szczytowej formie. Nie mogę się doczekać kolejnej książki, która wyjdzie spod jej ręki. Gorąco polecam!!!





Okładki zostały pobrane ze strony lubimyczytac.pl