18 sierpnia 2017

Eric Lindstrom - Do zobaczenia nigdy || Recenzja

Data wydania: 24.05.2017
Wydawnictwo YA!



Zasada numer 1: nie traktuj jej inaczej tylko dlatego, że jest niewidoma.
Zasada numer 2: jeśli ją oszukasz, nie będzie drugiej szansy.

Parker Grand jest niewidoma. Straciła mamę w wypadku samochodowym, jej ojciec popełnił samobójstwo a Scott – były chłopak – zawiódł zaufanie. To całkiem sporo jak na jedną nastolatkę… Parker stara się być twardą dziewczyną. Kiedy nie biega swoją ulubioną trasą biegową, zajmuje się sercowym wsparciem i udzielaniem porad życiowych nieco zagubionym szkolnym przyjaciołom. Robi wszystko, żeby nie płakać, ale nie może już dłużej udawać, że nic złego się nie stało. Szczególnie, że kiedy w końcu zrozumie, co tak naprawdę przytrafiło się jej ojcu i dlaczego Scott tak się zachował, odkryje prawdę o tym, że nie wszystkie rzeczy są takimi, na jakie wyglądają…

Wzruszająca, szczera i mocna opowieść o przyjaźni, dorastaniu, tolerancji i żałobie po stracie, która może przynieść tylko ukojenie.



To jedna z takich młodzieżówek, które dają do myślenia w sposób nienarzucający się. Do zobaczenia nigdy to historia Parker Grand. Mama dziewczyny zmarła w wypadku samochodowym, w tym samym wypadku Parker straciła wzrok. Dziewczyna nie załamała się, bo zawsze miała przy sobie kochającego tatę, jednak teraz on także nie żyje. Wszyscy uważają, że popełnił samobójstwo, jednak Parker nie chce w to uwierzyć, zaczyna wątpić, czy tak naprawdę znała swojego tatę. Parker znalazła sposób, by uciec od problemów i własnych myśli — biega. Dzięki temu udaje jej się przetrwać każdy kolejny dzień, ze wszystkich sił stara się być silna i nie pozwolić łzą uciec. Wydarzenia, które wydarzą się w jej życiu, podważą jej dotychczasowe przekonania i zmuszą ją do przemyślenia swojego życia.

„Wszyscy ludzie mają tajemnice, Parker. 
Każdy człowiek jest tajemnicą”.

Eric Lindstrom stworzył bardzo ciepłą i wzruszającą historię zwyczajnej nastolatki, bo właśnie tak Parker chce, by ją traktować. To właśnie postać Parker spodobała mi się najbardziej z całej książki, choć momentami miałam ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć, żeby się ogarnęła. Autor dobrze poradził sobie z kreacją wszystkich bohaterów, bo każda z postaci jest wielowymiarowa, ma własne zmartwienia i troski, nie orbitują jedynie wokół Parker i jej problemów. Niezwykle ważną rolę w tej książce pełnią emocje, nie mogę więc o nich nie wspomnieć. Autor poruszył niezwykle ważne kwestie dla nastolatków ( i nie tylko) - pierwsza miłość, przyjaźń, strata i żałoba oraz tolerancja i odnalezienie swojego miejsca w życiu. Początkowo możecie uważać, że to błaha książka, jednak uwierzcie mi, tak nie jest. Autor w tej książce przekazuje wiele życiowych rad, ale to, co najbardziej mnie zaskoczyło to, jak wiele informacji o życiu osób niewidomych Eric Lindstrom w niej zawarł.

Do zobaczenia nigdy to nie jest błaha powieść dla młodzieży, to mądra książka z bardzo ważnym przesłaniem. Parker jest przykładem dla wszystkich młodych ludzi, nie tylko niewidomych. Historia Parker i jej bliskich pokazuje, że życie pełne jest wzlotów i upadków i trzeba to wszystko przeżyć. Gorąco polecam, nie tylko nastolatkom.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu YA!

17 sierpnia 2017

Anna Bellon - Nie zapomnij mnie || Wyniki konkursu


Kochani, bardzo wszystkim dziękuję za udział w konkursie! Wszystkich waszych piosenek słuchałam z przyjemnością i gdybym tylko mogła, nagrodziłabym was wszystkich — niestety, zwycięzca może być tylko jeden. Nim ogłoszę tego szczęśliwca, zapraszam do przesłuchania piosenek, którymi się ze mną podzieliliście KILK.


Nie przedłużając, zwyciężyła piosenka:
 Christina Perri - A Thousand Years 
a tę piosenkę dodała:
 SYLKA. 

Serdeczne gratulacje!
Podeślij dane do wysyłki na maila ewelinanawara1991@gmail.com :)
Standardowo na maila czekam 3 dni po tym czasie nagroda przepada. 

16 sierpnia 2017

K. Bromberg - Driven. Down Shift. Bez hamulców || Recenzja przedpremierowa

Data wydania: 17.08.2017
Wydawnictwo Editio Red



Miłość nie zawsze przychodzi od pierwszego wejrzenia. Nie zawsze jest słodka i delikatna. Czasem przypomina wielki wybuch, gdy zderzają się dwie rozgrzane do czerwoności gwiazdy.
Getty Caster chce w końcu ułożyć sobie życie. Zamieszkać w domku w sennej miejscowości PineRidge i zagoić rany. Mężczyźni w jej życiu przysporzyli jej tylko bólu. Ucieka przed przeszłością.
Zander Donovan za kierownicą samochodu wyścigowego jest w swoim żywiole. Ale nagle musi wycofać się z branży, jeśli tak naprawdę chce coś osiągnąć. Z dala od swojego ojca. Ucieka przed prawdą.
Silni, zadziorni, odważni, zranieni. Uciekają przed swoimi demonami.
Żadne z nich nie spodziewa się, że przez przypadek będzie skazane na wspólne mieszkanie w cichej chatce z nieznajomym. Żadnemu nie jest to na rękę, ale ani Getty, ani Zander nie chce spasować i się wyprowadzić... Niespodziewane spotkanie zmieni ich życie na zawsze.


Walka zmieni się we wzajemne przyciąganie, a przyciąganie... w coś znacznie więcej. Jednak żadne z nich nie chce się poddać sile namiętności, każde wciska maksymalnie gaz, doprowadzając do kolizji. Czy niespodziewane zauroczenie pozwoli im pokonać przeszłość i zbudować wspólną przyszłość? Czy z wielkiego wybuchu może narodzić się miłość?


Przy każdej możliwej okazji podkreślam moją miłość do serii Driven, więc nie mogłam nie sięgnąć po Down shift. Bez hamulców. W tej części w końcu poznajemy Zandera — dorosłego, przystojnego i zagubionego faceta. Przeszłość dopadła go w najmniej odpowiednim momencie, psując wszystko, na co tak ciężko pracował, podważając jego relację z Rylee i Coltonem. Zander jest, zaraz po Rylee i Coltonie, moim ulubionym bohaterem z tej serii, więc dosłownie z wypiekami na twarzy czytałam tę książkę, pragnąc dowiedzieć się, co autorka dla niego przygotowała.

Colton.
Mój mentor. Mój szef. Ktoś, kto zna mnie najlepiej.
Mój tata. No cóż, przybrany tata, ale czy to ma znaczenie?

Książka rozpoczyna się w momencie, w którym Zander przeżywa pewnego rodzaju załamanie, jest pijany, olewa sponsorów i swoją ekipę, kipi wściekłością i wyładowuje się na jednej z najbliższych mu osób — na Coltonie.

Nie ranisz tylko mnie, ale wszystkich, którzy na tobie polegają.
Zostawiam twój samochód nieobsadzony.
(...)
Martwię się o ciebie. Straciłeś nad sobą kontrolę 
i posuwasz się za daleko, a ja nie mogę stać z boku
i przyglądać się bezczynnie, jak zmierzasz ku katastrofie.
Przykro mi, że musi do tego dojść, ale wolę zachować się
jak dupek, jeśli to ma cię ocalić.

Choć nie chce, spełnia prośbę Coltona i znika, wyjeżdża, by uporać się z bałaganem w swojej głowie. Tylko jedna osoba wie, dokąd się udał, a on postanawia nie kontaktować się z rodziną, dopóki nie będzie pewien, że ma wszystko pod kontrolą. Wydawać by się mogło, że rodzina i pasja, którą zaraził się od Coltona, sprawią, że jego demony znikną i będzie mógł się cieszyć szczęśliwym życiem. Ten mały skrzywdzony chłopiec wyrósł na cudownego, poplątanego mężczyznę, za którym przeszłość ciągnie się jak cień. Przypadkowo miejsce ucieczki Zandera jest jednocześnie kryjówka dla Getty, pięknej i cholernie skrzywdzonej kobiety. Wspólne mieszkanie nie jest im na rękę, jednak idą na kompromis i zawierają sojusz do czasu wykonania prac z listy. Nawet się nie domyślacie, jak ognista będzie ich relacja...




O książkach K. Bromberg można pisać i mówić wiele, ale można też je określić dwoma słowami — OGNISTA PETARDA! Down shift podobnie jak poprzednie książki z serii Driven opowiada historie skomplikowanych osób, których drogi skrzyżował los. Jeśli znacie książki autorki, to chyba nie muszę mówić wam o jej stylu pisania i kreacji bohaterów, prawda? Jeśli jednak książki K. Bromberg jeszcze przed wami, to gorąco zachęcam, bo to, co autorka wyprawia z uczuciami czytelnika, jest niesamowite. Każda z książek z serii Driven niesie niesamowity ładunek emocji, jednak Down shift przebija wszystkie...

Uczucie, które połączyło Zandera i Getty trudno nazwać miłością od pierwszego wejrzenia, wręcz przeciwnie wszystko rozpoczęło się od wzajemnej niechęci z powodów osobistych. Ta dwójka pokazuje, że przed przeszłością nie można się ciągle ukrywać, w końcu dopadnie każdego z nas i trzeba będzie jej stawić czoła. Wiecie już, że do Zandera mam słabość, jednak Getty również mi się spodobała. Uważała siebie za słabą i bezsilną, jednak ucieczka i walka o siebie wymagały od niej wielkiej odwagi. Nie pozwoliła też, by ładne oczy Zandera zawróciły jej w głowie, pozwoliła sobie na to, by go poznać, i dopiero wtedy pozwoliła, by jej mur obronny odrobinę opadł. Autorka zadbała, by czytelnik ani przez chwilę się nie nudził — ciągle coś się dzieje, jak nie pomiędzy głównymi bohaterami, to z każdym z osobna. Oczywiście nie mogło zabraknąć gorących scen, które niezmiennie są napisane ze smakiem, z pieprzykiem, działające na wyobraźnię.

Down shift. Bez hamulców to książka, która błyskawicznie rozpala zmysły i podtrzymuje ten ogień do samego końca. Uwielbiam książki K. Bromberg i sposób, w jaki kreuje swoich bohaterów i prowadzi akcję. Seria Driven należy do moich ulubionych i nie mogę uwierzyć, że Down shift jest pożegnaniem z tymi bohaterami, z emocjami, jakie niosła każda książka. Down shift. Bez hamulców to cudowna książka o miłości w każdej postaci, o poczuciu winy oraz o pozostawianiu przeszłości tam, gdzie jej miejsce — a wszystko połączone w tak przyjemnej formie, z wplątanymi gorącymi scenami pomiędzy Zanderem i Getty. Ta książka niesie ogromny ładunek emocji, nie można przejść obok niej obojętnie, ja odrobinę żałuję, że przeczytałam ją tak szybko...
Bardzo, bardzo gorąco polecam tę książkę oraz całą serię Driven. Nie mogę doczekać się kolejnych książek autorki!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Editio Red.

15 sierpnia 2017

Lisa Glass - Błękit || Recenzja

Data wydania: 5.07.2017
Wydawnictwo Zielona Sowa




Najgorętsza historia lata!
Poczuj wiatr we włosach i zapach słonej wody. 
Dla szesnastoletniej Iris surfing jest wszystkim. Kiedy na jej drodze staje przystojny i utalentowany surfer, życie dziewczyny nabiera zawrotnego tempa. 
Podczas niesamowitych wakacji Iris zatraca się w szalonym świecie Zeka i przeżywa namiętną miłość, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyła. 
Tylko czy Zeke na pewno jest taki, na jakiego wygląda? Co skrywa jego tajemnicza przeszłość? 
Co się stanie, kiedy Iris będzie musiała poddać próbie nie tylko swój surferski talent, ale i uczucia do Zeka? 




Kiedy pomyślicie o surfingu, to jakie miejsce na Ziemi przychodzi wam na myśl?
Mnie dwa, chyba najbardziej popularne — Hawaje i Australia. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy zaczęłam czytać Błękit i odkryłam, że akcja tej książki toczy się tak blisko miejsca, w którym mieszkam! Akcja toczy się u wybrzeży Kornwalii w trakcie letnich wakacji, kiedy tylko przeczytałam, że to w Newquay surfują Iris i Zeke, zrobiłam mały reaserch i się zakochałam. Newquay to miejsce, które muszę odwiedzić. Jeśli chcecie zobaczyć zdjęcia z Newquay to koniecznie odwiedźcie autorkę Lisę Glass na Instagramie.



Newquay ma wszystko to, co potrzebne jest do uprawiania surfingu najlepszej jakości. 
Siedem różnych plaż o łącznej długości przekraczającej kilkadziesiąt kilometrów 
oferuje światowej jakości doskonałe, gigantyczne fale przez praktycznie 
365 dni w roku. W zatoce warunki sprzyjające nauce znajdą osoby 
początkujące oraz średniozaawansowane – najzwyczajniej w świecie są tam 
„bardziej przyjazne” fale. Miejscowość Fistral zazwyczaj jest w stanie poradzić 
sobie z zalewającymi ją tłumami miłośników sportów wodnych i zagwarantować
każdemu z surferów chociaż „kawałek wolnego miejsca w morzu”, aczkolwiek 
w niedalekim jego sąsiedztwie istnieje wiele niewielkich zatoczek, w których 
można liczyć na więcej prywatności. Dodatkowo rozległe plaże, rafy koralowe 
i krystalicznie czysta woda są w stanie zaspokoić potrzeby wszystkich gości Newquay. 
W okresie letnim organizowane są tu przeróżne festiwale, kluby nocne tętnią życiem 
do białego rana, a zachęceni ciepłem i piękną pogodą turyści z rozkoszą 
oddają się szaleństwom i korzystają z atrakcji oferowanych przez Newquay.



Główni bohaterowie uwielbiają ocean i surfing, wydawać by się mogło, że żyją beztroskim życiem wypełnionym zabawą, jednak tak nie jest. Autorka stworzyła bohaterów z krwi i kości, pokazała, jak wygląda życie surfera, ze wszystkimi jego zaletami i wadami. Długo zastanawiałam się, czy opisywać wam bohaterów, postanowiłam jednak tego nie robić, wystarczy wam to, co jest napisane w opisie książki, całą resztę musicie po prostu sami przeczytać. Lisa Glass stworzyła bardzo przyjemną historię z lekkim trójkątem miłosnym w tle, jednak to nie uczucie Iris i Zeke jest tutaj najważniejszym elementem — to miłość do wody i surfingu gra w tej książce pierwsze skrzypce. Błękit to nie tylko historia surferów, to także opowieść o popełnionych błędach, drugich szansach i odkupieniu win. Piękne opisy Fistralu i niepowtarzalny klimat książki mnie zaczarowały, przeczytałam ją w jeden wieczór, nie odrywając się od niej nawet na moment.

Błękit to młodzieżówka napisana w lekkim stylu, lecz nie oznacza to, że nie porusza trudnych tematów. Autorka ciekawie poprowadziła losy bohaterów, trzymając mnie w napięciu do samego końca. Jeśli szukacie lekkiej, wakacyjnej książki to ta zdecydowanie przypadnie wam do gustu. Gorąco polecam!



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.

14 sierpnia 2017

Wywiad z Laylą Wheldon



Layla Wheldon — to pseudonim Sandry Sotomskiej na portalu dla młodych twórców wattpad.com, na którym publikuje od 2015 roku. Choć na co dzień studiuje informatykę, jej pasją jest pisanie — pisze od kilku lat. "Miłosny układ" to jej debiut pisarski. Książka przez długi czas utrzymywała się na wattpad.com jako nr 1 w Romansach i osiągnęła rekordową liczbę odsłon — ponad 2 miliony. W przygotowaniu są kolejne tomy serii Dance & Sing & Love. Autorka interesuje się muzyką oraz językiem angielskim, kulturą Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Australii. Lubi podróżować i poznawać nowe miejsca.








Na początek, zdradzisz, kim jest Layla Wheldon?

Layla, bo zwyczajnie lubię to imię, szukałam ciekawego i przede wszystkim oryginalnego imienia podczas wymyślania pseudonimu i to zapadło mi w pamięci. Przeszukałam wiele stron i forów z imionami :D
Wheldon, ponieważ generator nazwisk wyrzucił mi to nazwisko. Wpisałam je w Google, aby upewnić się, że nie istnieje osoba o takim imieniu i nazwisku. Pierwsze co mi wyskoczyło, to śmiertelny wypadek kierowcy wyścigowego Dana Wheldona. Z ciekawości poczytałam troszkę na jego temat i uznałam, że użycie tego nazwiska upamiętniłoby jego śmierć, więc zostałam przy nim.

Jestem uzależniona od muzyki i kawy. Wiecznie chodzę z głową w chmurach, bywam roztargniona i często o czymś zapominam. Moje myśli wyprzedzają słowa, więc bardzo szybko mówię, znacznie szybciej. niż pomyślę, co nie raz powodowało kłopoty, albo niepotrzebną awanturę



Jak to się wszystko zaczęło? Skąd decyzja o publikowaniu na Wattpadzie?


Początkowo na Wattpadzie jedynie czytałam opowiadania innych, dopiero z czasem zaczęłam publikować. Przeniosłam w pierwszej kolejności moje opowiadania z portalu chomikuj.pl, gdzie publikowałam od 2011, to były moje pierwsze kroki umieszczani czegokolwiek w sieci. Wcześniej pisałam tylko do szuflady i w sumie prawie nikt nie wiedział, że piszę opowiadania.  Uznałam, że Wattpad jest dużo lepszy, niż chomikuj.pl, czytelnicy dostają powiadomienia o nowym rozdziale, więc nie musiałam marnować czasu na mozolne wysyłanie wiadomości. Dodatkowo pozwala na interakcję z czytelnikami, na odpisywanie na komentarze, dyskusje, a ja wręcz kocham to robić. Na chomikuj mogłam jedynie czytać komentarze, zawsze brakowało mi możliwości odpisywania. 



Z opowiadania Wattpadowego do książki. Kiedy dojrzałaś do decyzji o wydaniu? Jak rozpoczęłaś poszukiwania wydawcy?

Szczerze mówiąc, jak zaczynałam pisać „Dance, Sing, Love” nie myślałam, że kiedykolwiek ją wydam. Pierwotnie miała to być tylko miniaturka, czyli krótkie opowiadanie na około dwadzieścia stron 😏 Zresztą, jedna z wielu. Jednak z czasem powstał pomysł na dłuższe opowiadanie, więc pisałam dalej, zmieniłam plany :D Nadal nie brałam pod uwagę wydania, w ogóle o tym nie myślałam, aż do czasu, kiedy nie postawiłam kropki w ostatnim zdaniu i nie powiedziałam mojemu chłopakowi, że piszę książkę. A właściwie to ją skończyłam i piszę 2 część. Według mnie to było jedno z wielu opowiadań na Wattpad, nie uważałam go za nadającego się na wydanie. Jednak coraz więcej osób zachęcało mnie do spróbowania. Pomyślałam sobie, że w sumie, dlaczego nie? We wrześniu zabrałam się za poprawki, które trwały aż do listopada. Cały czas coś mi się nie podobało, coś dopisywałam albo zmieniałam. W końcu mój chłopak kazał mi usiąść i wysyłać te maile do wydawnictw, już, teraz. Nadal nie byłam przekonana, że to dobry pomysł, trochę się bałam, że mogłabym coś jeszcze poprawić, ale nie miałam wyboru, bo Adrian stał nade mną jak kat nad dobrą duszą :D Wysłałam więc te kilkadziesiąt maili, do tylu wydawnictw, ile zdołałam znaleźć. Rzecz jasna tylko do tych wydających romanse i w których spełniałam warunki, czyli na przykład, że książka jest zakończona. 
Szukałam wydawnictw głównie na lubimyczytac.pl, patrzyłam jakie wydawnictwa wydają romanse. 


Jakie to uczucie, gdy otwierasz paczkę, a w niej jest twoja książka?

Naprawdę niesamowite uczucie! Nie wierzyłam w to, że to się dzieje, dopóki nie otworzyłam paczki i nie zobaczyłam książek. Wzruszyłam się i trochę łez poleciało, to fakt. Czułam euforię i nieopisaną radość, przez pół dnia ciągle przeglądałam książki, wdychałam ich zapach i gapiłam się na nie w szoku. Dopiero następnego dnia trochę ochłonęłam 😀


Skąd pomysł na Dance, Sing&Love?

Pomysł na historię wpadł mi do głowy, kiedy oglądałam występ Seleny Gomez „Same Old Love” w 2015 na AMA. Jakoś tak słuchałam muzyki na youtube i to nagranie samo mi się włączyło. Wtedy w ogóle po raz pierwszy usłyszałam ten kawałek. No i zainspirowali mnie głównie Ci tancerze. Po obejrzeniu po wyłączeniu strony nawet nie pamiętałam ich twarzy, a przecież bez nich występ Seleny byłby znacznie mniej widowiskowy. Uznałam, że fajnie by było napisać historię jednego z tych tancerzy.



Czy muzyka jest ważnym elementem podczas pisania? Masz taką piosenkę, której słuchasz najczęściej podczas pisania?

Tak, dla mnie jest bardzo ważna. Odpowiednio dobrana muzyka pomaga mi „wejść” w klimat książki, w daną scenę i dzięki temu mogę się lepiej skupić na pisaniu :D Słucham praktycznie wszystkiego, od klasyki, poprzez rap aż do metalu. Jedyne, czego nie trawię, to disco polo. 
Lubię też pisać przy muzyce filmowej, ostatnio ciągle słucham soundtracków Hansa Zimmera, uwielbiam go 😀


Opowiedz coś o Miłosnym układzie. Masz swojego ulubionego bohatera? Czy postaci Livii i Jamesa mają odpowiedniki w realnym świecie?

Nie umiem wybrać tego jednego, jedynego ulubionego bohatera 😀 Bardzo lubię Livię i Jamesa, bo to główni bohaterowie i zżyłam się z nimi, pisałam o nich przez większość czasu, ale także naprawdę uwielbiam Zafira, jest bardzo pozytywną postacią, rozsiewa wokół siebie dużo ciepła 😀 I Kathy… No i nie można zapomnieć o Aleksie, którego też uwielbiam 😀 Jak widać, nie umiem wybrać jednej postaci 😂


Wiem już, że EditioRed wyda drugi tom serii Dance, Sing&Love. Opowiesz, o czym on będzie? Jaki będzie tytuł drugiej części?

Co do tytułu, jeszcze nie mam pojęcia, nadal o nim myślę 😀
O czym będzie druga część? Nie chcę zdradzać zbyt wiele, żeby nie spolerować, ale akcja będzie się toczyć głównie wokół tego, co wydarzyło się w epilogu. Ci, co przeczytali, dobrze wiedzą o co chodzi 😀


Masz w planach książki nienależące do serii Dance, Sing&Love?

Tak, mam 😀
Pomysłów na książki mam dużo, jednak czasu zdecydowanie mam mniej, niż potrzebuję, więc nie wiem kiedy ja je wszystkie napiszę 😀


Jakie jest twoje największe marzenie?

Chciałabym poświęcić znacznie więcej czasu na podróżowanie. Marzę o zwiedzeniu Stanów Zjednoczonych, Australii, Grecji, Włoch i wielu innych krajów 😀


Jak wyglądał u ciebie cały proces wydawniczy? Co cię zaskoczyło, a co rozczarowało?

Czekałam jakieś trzy miesiące na maila, że wydawnictwo zdecydowało się wydać moją książkę. Było to w połowie lutego. Następne nastąpiło przygotowanie umowy, którą podpisałam jakoś w marcu. Zabrałam się za poprawki, a potem książka poszła do korekty. Wraz z wydawnictwem wybraliśmy ostateczny tytuł serii oraz pierwszej części. Został zlecony projekt okładki, w międzyczasie książka przeszła jeszcze poprawki korektorskie oraz skład i łamanie językowe. Potem, po wyborze okładki, książka poszła do druku 😀
Zaskoczyło mnie to, że wydawnictwo tak szybko się ze wszystkim uporało. Byłam święcie przekonana, że w tym roku nie da rady jej wydać, bo wszystko jest takie czasochłonne. Byłam w szoku 😀
W sumie nie wiem co mnie rozczarowało, na razie nie ma takiej rzeczy, może po czasie coś zauważę 😀


Jakie masz rady dla osób, które chcą wydać książkę?

Przede wszystkim piszcie i rozwijajcie swój warsztat pisarski. Pisać także trzeba się nauczyć, a z każdym dniem jesteście coraz lepsi. Nigdy się nie podawajcie. Jeśli marzycie o wydaniu książki, próbujcie cały czas, może jakieś wydawnictwo się Wami zainteresuje😉


Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Trzymam kciuki za twój sukces i kolejne wydane książki.

Ja też dziękuję ślicznie 😀



11 sierpnia 2017

Izabela Milik - Reemisja || Recenzja


Data wydania: 12.06.2017
Wydawnictwo Novae Res

Perwersyjny seks, brutalne morderstwo oraz piękna Anna w starciu z demonicznym politykiem

Przed Polską wybory parlamentarne. Według sondaży duże szanse ma kontrowersyjny Obóz Odrodzenia Ojczyzny. Jego szarą eminencją jest Jeremi Pestis – człowiek, który zawarł pakt ze złem. Do miażdżącego przeciwników zwycięstwa potrzebuje tylko swej tajemniczej Księgi oraz pięknej Anny.

Zaledwie kilka osób wie, co jest przyczyną politycznego sukcesu Wodza. Kładąc na szali swoje życie, podejmują z nim walkę. Czy w niedzielę wyborczą obrońcom dobra uda się powstrzymać partię przed objęciem władzy w kraju?



Nie bez przyczyny ta książka jest na jednym zdjęciu z tym sernikiem, jest coś, co łączy Reemisję i ten kawałek ciasta, ciekawi co? Wydawać by się mogło, że to sernik jak inne, jednak czekoladowe kuleczki, kandyzowana skórka z cytryny i nutka wanilii sprawiają, że jest niezwykły i wyjątkowy. Dokładnie to samo z Reemisją — książka jak książka, biała okładka z dziwnym wzorem, jednak czytając, odkrywamy ukryte w niej niezwykłe elementy. Przyznaję, że przez pierwsze sto stron ciężko było mi przebrnąć, brakło mi w nich czegoś, co pozwoliłoby mi wskoczyć w alternatywną wizję Polski. Wyobraźcie sobie, że napisałam nawet do Darii z Kraina Książką Zwana, która poleciła mi tę książkę, z pytaniem, czy tu się coś rozkręci — i ta wredna istota kazała mi się bujać i czytać dalej, więc czytałam. I nie żałuję — po przekroczeniu tej setki zostałam dosłownie połknięta przez powieść Izabeli Milik.
Autorka miała bardzo ciekawy i odważny pomysł na fabułę i osadzenie jej w polskich realiach. Ciężko mi jednoznacznie przypisać tę książkę do jakiegoś gatunku, bo jest tu kilka wątków i każdy z nich pochodzi z innego gatunku literackiego. Nie ukrywam, że nie lubię polityki i polityków, więc z dystansem podchodziłam do Reemisji, jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie. Izabela Milik stworzyła własną partię, dążącą do władzy za wszelką cenę, nic, nawet cena życia nie jest zbyt wysoką do zapłaty, jeśli tylko nagrodą będzie władza nad Polską. Nikt nie wie jakim cudem mała partia osiągnęła taki sukces, a stoi za nim jedna osoba — Jeremi Pestis. Wódz — bo tak nazywają go podwładni, ma obsesję na punkcie Anny. Anna trzyma się od polityki z daleka, ma męża i synka i wydaje się zwykłą, szczęśliwą młodą panią domu. Nic bardziej mylnego, kobieta skrywa bardzo brutalną tajemnicę... Jednak motyw demonicznego polityka nie jest tu jednym i najważniejszym — równie ważne jest tutaj uczucie pomiędzy Anną a jej mężem Robertem. Nie będę tutaj przybliżać ich relacji, ponieważ uważam, że każdy powinien poznać ich historię sam, od początku do końca. Powiem tylko tyle — są oni przykładem na to, że związek nie musi być pozbawiony problemów i różnic, by był idealny. Najmocniejszym punktem tej książki, według mnie, nie jest jednak fabuła, a kreacja bohaterów. Tutaj autorka poszalała i przygotowała mnóstwo niespodzianek dla czytelników. Ja takiego obrotu sprawy nie przewidziałam i nie mam tu na myśli, tylko głównych bohaterów, bo ci drugoplanowi zaskakują równie mocno.

Reemisja to powieść zaskakująca. Choć początkowo trudno było mi się wciągnąć w tę historię, ale późniejsze wydarzenia mi to wynagrodziły. Bardzo spodobał mi się sposób narracji i język, jakim posługiwała się autorka, wszystko to sprawiało, że książka wypadła bardzo realistycznie. Izabela Milik nie bała się brutalnych i krwawych opisów i wulgaryzmów i dzięki temu stworzyła książkę rewelacyjną. Bardzo się cieszę, że Reemisja trafiła w moje ręce i że nie zniechęciłam się ciężkim początkiem. Jeśli jeszcze nie znacie tej książki to najwyższy czas, by to nadrobić!



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res oraz autorce - Izabeli Milik.

9 sierpnia 2017

Layla Wheldon - Dance&Sing&Love. Miłosny układ || Patronat medialny & recenzja

Data wydania: 17.08.2017
Wydawnictwo Editio Red




Numer 1 na wattpad.com w kategorii Romans — ponad 2 miliony odsłon!

Livia Innocenti jest zawodową tancerką. Razem z zespołem robi show podczas koncertów i teledysków największych gwiazd muzyki. James Sheridan jest topowym piosenkarzem, bożyszczem fanek i ulubieńcem portali plotkarskich. Spotykają się w Rzymie w czasie wspólnego tournée po Europie. Livia szybko przekonuje się, że woda sodowa uderzyła młodemu celebrycie do głowy. Nikt jej tak nie wkurza na próbach, jak arogancki i egoistyczny James. Na dodatek choreografia przewiduje kilka utworów w ich wykonaniu w duecie. Początkowo nie potrafią się dogadać i nawzajem się ignorują, jednak serca nie da się oszukać, nie na dłuższą metę. Czy będzie to szczęśliwy układ? Jakie role przyjdzie im wspólnie zatańczyć w tej historii?

Podążanie za głosem serca nie zawsze jest takie proste, jak się wydaje, i nie zawsze słuszne. Czasem kierowanie się rozumem jest najlepszą drogą, bo miłość, zamiast uszczęśliwiać, potrafi sprawiać ból. Zatrać się w historii pełnej pasji, pożądania, zwrotów akcji i gorących rytmów.






Na początek muszę przypomnieć, że jest to książka o młodych dorosłych. Młodość rządzi się swoimi prawami, to czas na eksperymentowanie, czas by zaszaleć, wyznaczyć własne granice. Należy pamiętać, że to, co opisała autorka to tylko fikcja literacka, nikt nie zachęca do naśladowania zachowań bohaterów. Jeśli tego nie rozumiecie, to może nie sięgajcie po tę książkę. Powieść Layli Wheldon pokazuje, że miłość to nie tylko serduszka i kwiatki, czasami to ból i cierpienie. Każdy ma swój sposób na radzenie sobie z problemami — wyparcie, zajadanie się czekoladą i lodami, czy w końcu alkohol, o którym tak głośno przy recenzjach tej książki. Już teraz mogę wam napisać, że mi się ta książka podobała, dlatego objęłam ją patronatem medialnym. Życie to wielki eksperyment i musimy o tym pamiętać.

Sławna gwiazda pop i mało znana tancerka — ich drogi przecinają się dzięki kontraktowi na wspólne tournée po Europie. Początkowo Livia kompletnie nie zwraca uwagi na Jamesa, nie ulega jego czarowi, nie rozumie swojej przyjaciółki, której odbiera mowę, gdy on jest w pobliżu. Jednak James to dupek i podstępem zmusza Livię do wspólnego zwiedzania Rzymu, dziewczyna zna miasto i język, więc dzięki niej będzie mógł incognito zobaczyć miasto. Jednak dzień nie kończy się tak, jak to zaplanowali, a cała sytuacja staje się zalążkiem ich burzliwej relacji. Ona wie, że on ma dziewczynę. On wie, że kocha Sylvię, ale nie potrafi ignorować uczuć do Livi.
Czy odnajdą wspólny rytm i stworzą związek wbrew różnicom?

Czytając Miłosny układ pierwszą rzeczą, na jaką zwróciłam uwagę, był styl pisania autorki. Jest to debiut Layli Wheldon i zaskoczyło mnie to, jakim językiem się posługuje — jest on urozmaicony, bogaty, a jednocześnie bez udziwnień, mało powtórzeń, dodajmy do tego bardzo plastycznie opisane miejsca, które otaczały bohaterów — byłam i jestem pod wrażeniem. Skoro już jestem przy opisach — podobnie jak Dominika z Life by Bookaholic uważam, że w książce jest ich trochę za dużo, lub nie tyle za dużo — są za długie. Pomysł na fabułę jest ciekawy, widać, że autorka od początku miała pomysł na sposób w jaki pokieruje losami bohaterów. Mamy kilka zwrotów akcji, przy których miałam ochotę, dosłownie, dokopać Livi i Jamesowi, lub Sandrze (Layli). Teraz może słówko lub dwa o bohaterach? Pozwólcie, że skupię się na głównych postaciach. Livia to skomplikowana dziewczyna, z jednej strony wie, czego chce, taniec jest całym jej życiem, z drugiej pozwala uczuciom wygrać z rozsądkiem. James to dupek, który nie potrafi poradzić sobie ze swoim życiem, mając dziewczynę, zbliża się do Livi. To, co ich łączy to ciężki charakter, spokojnie można nazwać ich upartymi osłami, w rezultacie czego, jak możecie się spodziewać, pomiędzy nimi często dochodzi do spięć i kłótni. Historia tej dwójki, choć mogłaby się wydawać banalna, niesamowicie wciąga. Autorka włożyła w tę książkę mnóstwo emocji — tych pozytywnych i negatywnych, obok tej historii nie można przejść obojętnie. Bardzo ważną rolę w tej książce odgrywa pasja — u Livii jest to taniec u Jamesa śpiew, tym co ich łączy jest muzyka (i whisky). Jednak Miłosny układ to coś więcej niż historia miłosna — to obraz najprawdziwszej przyjaźni, jaka może istnieć. Autorka podarowała Livii najlepszych przyjaciół, wpierających bez względu na ich własne zdanie.

Dance&Sing&Love. Miłosny układ to świetny debiut Layli Wheldon. Książka oczywiście nie jest pozbawiona wad, jednak nie przeszkadzały mi one w odbiorze tej historii. Książka dosłownie porwała mnie w świat muzyki, tańca i miłości, nie mogłam i nie chciałam się od niej odrywać. Zakończenie sprawiło, że już teraz chciałabym sięgnąć po kontynuację, jednak na to muszę jeszcze poczekać. Nie mogę się doczekać, aż wy poznacie tę historię i podzielicie się ze mną wrażeniami po lekturze.
Gorąco polecam!


P.S. Whisky jest dobra! 😂😂


Książkę możecie zamawiać na stronie Empiku.




Książkę Dance&Sing&Love objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu Editio Red oraz autorce — Layli Wheldon.

8 sierpnia 2017

Beata Majewska - Bilet do szczęścia || Recenzja


Data wydania: 5.07.2017
Wydawnictwo Książnica



Czy przystojny prawnik z Krakowa odzyska utraconą miłość? Kontynuacja powieści "Konkurs na żonę".

Łucja, zakochana bez pamięci w młodym prawniku z Krakowa, przeżywa szok, gdy dowiaduje się, że mężczyzna ją uwiódł, aby odziedziczyć spadek. Czuje się oszukana i wykorzystana, a na dodatek jest w ciąży. W pierwszym odruchu chce zerwać związek z Hajdukiewiczem i wrócić w rodzinne strony. Kiedy jej chora babka trafia do krakowskiego szpitala, dziewczyna postanawia pozostać w mieszkaniu Hugona na czas jej rekonwalescencji. Dla mężczyzny, który odkrywa, że naprawdę kocha Łucję, staje się to jedyną szansą na jej odzyskanie. Ale czy Łucja zdoła uwierzyć w szczerość jego uczuć?



Konkurs na żonę bardzo mi się spodobał i byłam ciekawa, co autorka przygotowała w kontynuacji, czyli Bilecie do szczęścia.


Tym razem nie będę przybliżać fabuły, bo próbowałam i w każdej wersji pojawiał się spojler, więc pozwólcie, że z tego zrezygnuję. Przejdę od razu do konkretów — Beata Majewska wie jak pisać książki dla kobiet. Według mnie ta książka jest lepsza od Konkursu na żonę, autorka wplotła kilka ciekawych wątków, niektórymi rzeczami kompletnie mnie zaskakując.

Główni bohaterowie odrobinę się zmienili, czy na dobre, czy złe — to już musicie ocenić sami, ja napiszę jak to wygląda z mojego punktu widzenia.
Łucja strasznie mnie irytowała, zachowywała się jak obrażona nastolatka, rozumiem urażoną dumę, zranione uczucia i hormony, ale czytając tę książkę, byłam zła i rozczarowana jej zachowaniem. Natomiast Hugo, moim zdaniem, zmienił się na lepsze. Najbardziej spodobało mi się to, że nie stracił swojego charakteru, tego, co sprawia, że jest 100% mężczyzną, potrafiącym zadbać o rodzinę. Podobało mi się to, jak autorka rozwinęła fabułę, sposób, w jaki pokierowała związkiem Łucji i Hugo. Niespodzianką było dla mnie to, co stało się z Adamem i Olgą, przyznaję, że czegoś takiego się nie spodziewałam. O sytuacji z Olgą nie wiem co myśleć, z jednej strony jest to coś innego, ale z drugiej zastanawiam się, czy w tym przypadku nie jest to odrobinkę przekombinowane — sama nie wiem. Za to ten zwrot akcji z Adamem w roli głównej jest świetny! Dodaje pikanterii i odrobinę śmiechu do całej książki. Podobnie jak w Konkursie na żonę tak i w tutaj autorka prowadzi nas przez swoją książkę lekkim i przyjemnym językiem, nie zapomniała o urokliwych opisach, zadbała o urozmaicenia i niespodzianki.

Bilet do szczęścia to powieść o życiu i o tym, co w nim ważne — o uczuciach i ludziach wokół — rodzinie i przyjaciołach. Beata Majewska pokazuje, że najważniejszych rzeczy w życiu nie można kupić, należy o nie zawalczyć. Szczęście to te małe rzeczy — uśmiech dziecka, wspólne chwile z ukochaną osobą, pamiętajmy o tym. Bilet do szczęścia to świetna, lekka powieść, idealna na leniwy, wakacyjny dzień.
Gorąco polecam obie części serii Konkurs na żonę.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Książnica.

7 sierpnia 2017

Wywiad z Anetą Krasińską


Aneta Krasińska - Autorka o wielu obliczach, która w swych powieściach porusza problemy kobiet walczących z przeciwnościami losu. Z uporem pokonuje kolejne przeszkody, wciąż poszukując swojego miejsca w świecie. Głodna życia i nowych wyzwań, które inspirują ją do działania i pozwalają czerpać energię do pracy. Najlepiej odpoczywa w otoczeniu przyrody i zabytków. Zadebiutowała w 2014 roku powieścią „Finezja uczuć”, ukazującą trudne ludzkie wybory i ich konsekwencje. W 2015 roku wydała „Szukając szczęścia”, powieść skłaniającą do refleksji nad przemijaniem i wartością ludzkiego życia. Tym razem oddaje w ręce czytelników kolejną niebanalną historię.






Jak się rozpoczęła Twoja przygoda z pisaniem?

Decyzja o  napisaniu powieści zrodziła się dość spontanicznie, choć dojrzewałam do niej latami. Zawsze znajdowałam mnóstwo wymówek, by nie zacząć, a z tyłu głowy wciąż miałam słowa męża, bym spróbowała. W końcu dałam za wygraną i napisałam kilkanaście stron, by dał mi święty spokój, ale tak się nie stało. Zaczęłam pisać kolejne rozdziały, nieśmiało podsyłając je najbliższym mi osobom i z zapartym tchem czekając na ich opinie. Tak się zaczęła moja przygoda w roli autorki powieści.


Jak wiadomo, cały proces wydawniczy nie należy do najszybszych, powiedz, proszę, który moment od napisania książki do jej wydania lubisz najbardziej, a który chciałabyś pominąć?

W pracy pisarza najprzyjemniejszy jest moment postawienia ostatniej kropki w tekście. Wówczas schodzą ze mnie wszystkie emocje i mam poczucie spełnienia się, ale już następnego dnia siadam do poprawiania tekstu i widzę, ile jeszcze pracy przede mną.
Drugim ulubionym momentem jest dzień premiery książki, kiedy czekam na opinie czytelników. Jednak najszczęśliwsza jestem wtedy, gdy odbieram przesyłkę i wyjmuję z niej książkę pachnącą farbą drukarską.


Która z Twoich książek jest Ci najbliższa i dlaczego?

Ze względów sentymentalnych najważniejsza jest dla mnie pierwsza powieść, którą wydałam, czyli „Finezja uczuć”. To był mój debiut i pierwsza możliwość zetknięcia się z rynkiem wydawniczym, dlatego z zapartym tchem czekałam, jakie będą opinie czytelników. Tym, bardziej, że długo zastanawiałam się, czy wydawać pod własnym nazwiskiem. Muszę przyznać, że obawiałam się krytyki. Dzisiaj nie żałuję podjętej decyzji, bo spotykam się z ogromnym wsparciem i życzliwością czytelników.


Jak Twoi bliscy zareagowali na wieść o wydaniu pierwszej książki? I jak to było z kolejnymi?

Pisanie jest zajęciem, które wymaga ode mnie skupienia i wyciszenia się, ale jak każdy mam chwile zwątpienia, dlatego potrzebuję wsparcia moich najbliższych. Gdyby nie mój mąż, pewnie żadnej z książek nie udałoby mi się napisać.
Czy miałaś taki moment, w którym chciałaś rzucić pisanie?
Najtrudniejszy jest okres oczekiwania na wydanie książki i wiele niewiadomych związanych z wyglądem okładki, szatą graficzną i terminem premiery. To jest czas, kiedy zastanawiam się, czy to ma sens…


Co jest dla Ciebie największą inspiracją? Gdzie szukasz pomysłów na nowe książki?


Wokół nas jest mnóstwo inspiracji, czyli historii, które zaskakują i dziwią. Zawsze jednak opowiadam je po swojemu, nakładając na nie własne doświadczenia, nowe tło, rozbudowując i zmieniając wydarzenia, obdarowując bohaterów innymi cechami charakteru. Wszystko to sprawia, że powstaje zupełnie nowa opowieść – moja opowieść.


W swojej najnowszej książce ''W sieci uczuć'' poruszasz temat szukania swojego miejsca w świecie, wspomniałaś także o życiu na emigracji. Skąd taki temat? Czy przeżycia bohaterki są inspirowane Twoim życiem?

Życie na emigracji nie jest łatwe i wie to każdy, kto kiedykolwiek znalazał się w takiej sytuacji, dlatego stwierdziłam, że to dobry temat na książkę. Coraz więcej ludzi wyjeżdża w poszukiwaniu lepszego życia. Tak też się stało w przypadku bliskiej mi osoby, która otworzyła mi oczy na wiele problemów z tym związanych.


Szykujesz dla czytelników kolejną książkę? Jeśli tak, to czy zdradzisz nam, o czym ona będzie?


Oczywiście, że szykuję kolejną książkę, a nawet trzy, bo to seria powieści, w których ukazuję historię trzech bohaterek, które na pozór wszystko różni. Są w innym wieku i z różnym bagażem doświadczeń życiowych. Mają zupełnie inne zainteresowania oraz usposobienia. Tym, co je łączy, jest pragnienie posiadania rodziny, którą utożsamiają ze szczęściem.



Powiedz, proszę, po jakich autorów sięgasz, kiedy znajdziesz czas na czytanie?

Od zawsze uwielbiałam czytać książki. Głównie obcuję z klasyką, ale uwielbiam czytać powieści obyczajowe, a ostatnio zauważyłam, że coraz częściej sięgam po kryminały i sensację, które fascynują mnie swoją skomplikowaną fabułą, dużą wiedzą autora i fantastyczną umiejętnością zaskakiwania czytelnika. Od początku szukam podejrzanych i nie mogę się doczekać rozwiązania zagadki kryminalnej. W tym miejscu wspomnę Marcina Ciszewskiego i jego świetne książki sensacyjne „Upał”, „Mróz” czy „Wiatr”, pod których jestem wrażeniem, gdyż w ciekawy i bardzo realistyczny sposób ukazane są przygody głównych bohaterów.


Czy masz jakieś rytuały, czy zwyczaje podczas pisania?

Zanim zabiorę się do pisania, muszę mieć pod ręką coś do picia. Najlepiej lubię zieloną herbatę.


Czym zajmujesz się poza pisaniem?

Niestety nie mogę pozwolić sobie na to, by nie pracować zawodowo, dlatego staram się łączyć ze sobą pisanie i pracę z dziećmi i młodzieżą.


Wiadomo, że gusta są różne, jak reagujesz na negatywne opinie o Twoich książkach?

Na szczęście dotychczas nie spotkałam się z żadną przykrą sytuacją, której podstawą byłaby moja powieść. Jedni doceniają fakt, że ktoś odważył się otwarcie powiedzieć o sytuacjach, które są trudne, ale dotykają wielu ludzi. Ostatnio jedna z czytelniczek powiedziała, że trudny temat opowiedziałam w bardzo przystępny i obiektywny sposób i to mnie bardzo cieszy.


Czy masz rady dla tych, którzy marzą o wydaniu własnej książki?

Pisać, pisać, I jeszcze raz pisać, a później nie poddawać się i szukać wydawcy.


Na koniec, jak zachęcisz czytelników do sięgnięcia po Twoje książki?

Tych, którzy nie chcą, by życie przeciekło im między palcami, chcą czuć, myśleć i analizować rzeczywistość, by nie uronić z niej ani kropli zapraszam do sięgnięcia po moje książki.



Bardzo dziękuję, że zgodziłaś się na ten wywiad.

Dziękuję za wszystkie pytania. Było mi miło wziąć udział w wywiadzie.



W sieci uczuć możecie kupić na przykład w księgarni Tania Książka






5 sierpnia 2017

Anna Bellon - Nie zapomnij mnie || Konkurs ambasadorski



Hej Kochani!

Zapraszam do udziału w konkursie, w którym do wygrania jest egzemplarz książki Anny Bellon - Nie zapomnij mnie. 



Aby wziąć udział w konkursie należy:

* Zostać publicznym obserwatorem bloga
* W komentarzu wrzucić link do swojej ulubionej piosenki

Będzie mi bardzo miło jeśli polubicie moją stronę na Facebooku, stronę Ani Bellon oraz Wydawnictwa OMGBooks.



REGULAMIN:

1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: My fairy book world.
2. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo OMGBooks.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy spełnić warunki wymienione powyżej.
4. Konkurs trwa od 5 sierpnia 2017 roku do 14 sierpnia 2017 do godz. 23.59
5. Zwycięzcą zostanie osoba, której piosenka najbardziej mi się spodoba.
6. Nagrodą jest jeden egzemplarz książki ''Nie zapomnij mnie''.
7. Konkurs skierowany do osób posiadających adres korespondencyjny w Polsce.
8. Na kontakt mailowy od zwycięzcy czekam 3 dni. Po upływie tego czasu - nagroda przepada. 
9. Za wysyłkę książki odpowiada sponsor

3 sierpnia 2017

Karolina Sudoł - Banda. Ryder i Eileen || Recenzja


Data wydania: 17.02.2017

Wydawnictwo Novae Res


W moim świecie nic nie jest oczywiste – ludzie, którzy żyją dookoła mnie, bywają potworami, a potwory… no cóż, możecie nie wierzyć, czasem są niewinne, a przy tym zupełnie bezbronne. I jesteśmy jeszcze my – świadomi istnienia nadnaturalnych strażnicy sprawiedliwości na granicy dwóch światów. Całe moje życie to ulubiona spluwa, solidne kopniaki adrenaliny i banda, która jest dla mnie jak rodzina. Przynajmniej tak było do czasu, kiedy tuż przed naszym nosem, w tajemniczych okolicznościach, nie zaczęli ginąć kolejni nadnaturalni, a ja spotkałem najpiękniejszą kobietę na świecie…



Trafiacie czasami na takie książki, po które sięgacie i oczekujecie czegoś niesamowitego, a dostajecie coś zupełnie przeciętnego? Opis tej książki wywiódł mnie w pole — jest magiczny, kusił i nęcił, bym sięgnęła po historię Rydera i Eileen i chyba dlatego czuję się tak rozczarowana. Jak możecie przeczytać w opisie, zapowiada on coś innego, niż powszechnie spotykane motywy w książkach fantastycznych, niestety opis nijak się ma do treści książki.

Ryder wraz z kilkoma przyjaciółmi tworzy Bandę, grupę chroniącą istoty nadprzyrodzone przed ludźmi i ludzi przed tymi stworzeniami. Ostatnio zajmują się sprawą tajemniczych zniknięć, nie mają żadnego punktu zaczepienia, gonią za swoim ogonem nie potrafiąc zlokalizować winnych. Pewnego dnia Ryder idzie na plażę, by pomyśleć i nabrać dystansu do sprawy i spotyka tam piękną i tajemniczą istotę — syrenę. Mężczyzna jest zafascynowany syreną, którą nazywa Arielką, ponieważ nie zna jej prawdziwego imienia. Przy każdej możliwej okazji pojawia się na plaży, licząc na towarzystwo tej niezwykłej istoty. Jednak pojawiają się poważne komplikacje, które sprawiają, że syrena znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Czy Ryder z Bandą zdołają ją uratować?

Po moim wstępie wiecie, że ta książka mnie rozczarowała, jednak nie znaczy to, że jest zła. Po prostu, po przeczytaniu opisu nastawiłam się na coś spektakularnego...
Muszę przyznać, że autorka miała naprawdę dobry pomysł na fabułę — grupa chroniąca nadnaturalne istoty, tajemnicze zniknięcia tych stworzeń a co najlepsze — całą historię poznajemy z perspektywy mężczyzny. Jednak w trakcie męskość Rydera uciekła, niebezpieczeństwo zeszło na drugi plan, a sprawca stojący za zniknięciami jest znany od początku. I chyba właśnie ta przewidywalność najbardziej mnie rozczarowała. Bo o ile jestem w stanie zrozumieć przemianę Rydera z twardego samca alfa w zmiękczonego uczuciami faceta, to tego, że sprawcę tak łatwo było odgadnąć, wybaczyć nie mogę. Kreacja bohaterów wyszła Karolinie Sudoł całkiem nieźle, choć liczyłam, że Ryder zostanie takim typowym samcem. I teraz najdziwniejsza rzecz — bohaterowie bardzo się od siebie różnią, jednak poza głównymi postaciami nie jestem w stanie wymienić ich imion czy cech charakterystycznych, wszyscy zlali się w tło historii Eileen i Rydera. Główni bohaterowie są do siebie bardzo podobni, uparci i zdeterminowani, by pomóc innym. W bardzo fajny sposób autorka opisała to, jak na siebie działali, jak się wzajemnie przyciągali. Język, jakim posługuje się autorka, jest prosty, dialogi są ciekawe i przyjemnie skonstruowane a książkę czyta się naprawdę szybko.

Banda. Ryder i Eileen to debiut Karoliny Sudoł, dlatego przymknęłam oko na mniejsze błędy i skupiłam się na moich głównych zarzutach. Ta książka zapowiadała się naprawdę rewelacyjnie, jednak autorka chyba troszkę poplątała się w swojej historii, z każdą kolejną stroną odchodząc od działalności Bandy i skupiając się na uczuciu Rydera i Eileen. Wielka szkoda, że tak się stało... Jedno jest pewne, jeśli lubicie paranormal romance, to ta książka wam się spodoba. Jestem bardzo ciekawa, co Karolina Sudoł pokaże w drugim tomie tej serii i czy nie powtórzy błędów popełnionych w pierwszej części. Jednak, gdy będę sięgać po drugi tom Bandy, nie będę się nastawiać na świetną książkę i podejdę do niej bez wielkich oczekiwań. Jeśli lekturę tej książki macie za sobą koniecznie dajcie znać, jakie są wasze wrażenia.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res. 

2 sierpnia 2017

LBA - Liebster Blog Award


Za nominację do LBA dziękuję Hani z bloga Nie oceniam po okładkach.
Zapraszam serdecznie do przeczytania moich odpowiedzi na pytania Hani.


1. Ulubiona książka z dzieciństwa?
Dzieci z Bullerbyn! Uwielbiałam tę książkę, czytałam ją mnóstwo razy i nigdy mi się nie nudziła.

2. Czym jest dla Ciebie książka?
Książka jest dla mnie ucieczką od realnego świata. Każda kolejna książka to nowa przygoda. Książka to najlepszy przyjaciel.

3. Książka, która wywołała u Ciebie największe emocje?
Kurcze, nie mam takiej jednej... Często czytam książki, które są wielką bombą emocji.

4. W jakim miejscu najbardziej lubisz czytać?
W fotelu w salonie lub w łóżku w sypialni - jest tam mięciutko i spokojnie mogę się zaczytać.

5. Czy pożyczasz swoje książki innym?
Bardzo, bardzo rzadko...

6. Słuchasz audiobooków? Jeśli tak to dlaczego? Jeśli nie to też dlaczego?
Nie słucham, próbowałam jednak to nie dla mnie. Czytam bardzo szybko, więc wolne tempo audiobooków mnie drażni.

7. Najgorsza książka, jaką przeczytałaś to?
Najgorsza? Kurcze... Nie przychodzi mi do głowy teraz taka jedna, najgorsza...

8. Który bohater literacki najbardziej Ciebie przypomina?
Jeszcze taki się nie pojawił!

9. Wymień trzy książki, które najbardziej zapadły Ci w pamięć. Dlaczego akurat te?
W pustyni i puszczy - uwielbiam tę książkę, czytałam ją kilka razy. 
Promyczek - Kim Holden, tutaj mówię o całej serii - po prostu zakochałam się w tej historii. 
Dziewczyna o kruchym sercu - książka polskiej autorki, która wzruszyła mnie o wiele, wiele bardziej niż Promyczek. 


10. Książka idealna na poprawę humoru to?
Moja Lady Jane - ta książka jest fantastyczna! Duża dawka śmiechu gwarantowana!

11.Czy planujesz w tym roku przeczytać daną liczbę książek? Jeżeli tak, to jaką?
Nie planuję - po prostu czytam. 


Moje pytania:
1. Co skłoniło cię do założenia bloga?
2. Co dało Ci blogowanie?
3. Czym się zajmujesz poza czytaniem i blogowaniem?
4. Wymień proszę plusy i minusy współpracy recenzenckich.
5. Idealna książka na samotny wieczór to...?
6. Książka/książki, które czytałaś więcej niż raz? 
7. Lektury szkolne - czytałaś czy nie?
8. Książka a ekranizacja - zdarza Ci się obejrzeć film przed przeczytaniem książki? Czy raczej najpierw książka później film?
9. Gdybyś mogła przenieść się do świata z jednej książki, jaką byś wybrała?
10. Muzyka płynie w moich żyłach, więc powiedz czego Ty najchętniej słuchasz?
11. Jedzenie podczas czytania - tak czy nie? Jeśli tak, to co podjadasz? 

Nominuję:


Agnieszkę z Papierowe strony