5 czerwca 2017

Wywiad z Dominiką Rosik




Dominika Rosik – wychowała się w Wielkopolsce. Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Interesuje się kinem Dalekiego Wschodu, malarstwem impresjonistycznym oraz literaturą klasyczną i współczesną. Mieszka z mężem i dwójką dzieci na warszawskim Żoliborzu. 

Dziś Dominika zgodziła się odpowiedzieć na kilka moich pytań. Jeśli chcecie bliżej poznać autorkę, to zapraszam do przeczytania tego krótkiego wywiadu. 




''Projekt królowa'' to Twój debiut, opowiesz więc może, jak rozpoczęła się Twoja przygoda z pisaniem?

Odkąd pamiętam lubiłam obserwować ludzi i wymyślałam historie z ich udziałem. Jednak moja przygoda z pisaniem rozpoczęła się dopiero od “Projektu Królowa”. Wcześniej pisałam jedynie krótkie opowiadania, którymi wymieniałam się dla zabawy z przyjaciółkami. Czasami wracam do tego momentu, w którym pomyślałam o napisaniu powieści i sama się dziwię, że zdobyłam się na odwagę, by przelać na papier swoje pomysły. W tamtym czasie nie wybiegałam myślami w przyszłość; pisanie było dla mnie odskocznią od codziennego zajmowania się dzieckiem. Taki mój mały świat, w którym robiłam coś dla siebie. Tym bardziej możecie sobie wyobrazić, jak wielka była moja radość, gdy Zysk i S-ka zaproponowało mi współpracę. 


Dlaczego szachy zostały motywem przewodnim w twojej książce?

Szachy mają dla mnie wyjątkowe znaczenie, ponieważ jako mała dziewczyna grałam w nie ze swoim dziadkiem. Był on człowiekiem bardzo inteligentnym, cierpliwym oraz wszechstronnie uzdolnionym. Starał się ze wszystkich sił, abym przejęła część jego pasji i chociaż nigdy nie uczynił ze mnie dobrego gracza – mój sentyment do szachów pozostał. Zresztą, w mojej rodzinie jest wielu pasjonatów tej gry : zarówno tata, jak i mąż potrafią spędzić długie godziny na szachowej rozgrywce. Jestem pełna podziwu dla ich umiejętności, bowiem ja opanowałam zaledwie podstawy. 
Myślę, że to główny powód, dla którego powołałam do życia szachy w powieści. Fascynacja szachami, umiejętność skupienia i ustalania strategii, które obserwowałam podczas rodzinnych spotkań, mogły stać się moim udziałem na kartach powieści. 


Skąd czerpiesz inspirację i jak znajdujesz czas na pisanie? Przy dwójce małych dzieci z pewnością nie jest to łatwe.

Myślę, że inspiracje są wypadkową naszych doświadczeń, obserwacji, przemyśleń, rozmów z ludźmi, których spotkaliśmy w trakcie naszego życia, jak również liczbą przeczytanych książek, czy obejrzanych filmów. Nie ma jednej inspiracji, a większość z nich jest wręcz nieuświadomiona. 
Tak naprawdę nie mam pojęcia, skąd wszystkie moje pomysły się biorą. Gdy siadam przed komputerem i zaczynam pisać, pojawiają się same.
Jeśli chodzi o czas na pisanie muszę przyznać, że każdego dnia stanowi to dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie. Dzieci są z natury nieprzewidywalne, więc rzadko udaje mi się przewidzieć, czy akurat ten konkretny wieczór będę mogła w całości poświęcić pisaniu. Nie jest też łatwo wchodzić w fikcyjny świat, po czym odrywać się od niego, ponieważ dziecko obudziło się z popołudniowej drzemki. Trudno potem wrócić do tego momentu książki, w którym przerwało się pisanie. Niejednokrotnie muszę czytać całe rozdziały od początku, a i tak nie udaje mi się odtworzyć wcześniejszego klimatu, czy myśli. Jednak z racji tego, że nie miałam innego wyjścia - przyzwyczaiłam się do pisania w wolnych chwilach, a następnie wplatania fragmentów w całość. Sporo pomagał mi mój mąż, ponieważ zabierał córkę na spacer lub godzinami bawił się z nią, podczas gdy ja w drugim pokoju, ze słuchawkami w uszach oraz bardzo głośną muzyką, próbowałam napisać jak najwięcej. Niektórzy z moich bliskich są w stanie dokładnie powiedzieć, w którym momencie powieści moje dzieci się obudziły.


Jakie masz plany na przyszłość? Doczekamy się w najbliższym czasie kontynuacji ''Projektu królowa''?

Pierwszy tom “Projektu Królowa” ukończyłam, kiedy byłam w ciąży z synem. Teraz, mając dwójkę, jest dużo trudniej wygospodarować czas na pisanie. Nie chcę zaniedbywać dzieci, więc staram się, by moja pasja nie rozwijała się ich kosztem. Piszę głównie nocą lub w weekendy, kiedy mój mąż zabiera je na kilkugodzinne spacery. 
Niestety nie jestem w stanie sprecyzować terminu ukończenia kolejnych tomów, zwłaszcza, że chciałabym uniknąć błędów popełnionych przy “Projekcie Królowa”. Uważnie czytam wszelkie recenzje, zapoznaję się z krytyką. Uczę się, żeby nie zawieść tych, którzy mi zaufali. Mogę jedynie obiecać, że czytelnicy doczekają się kontynuacji. 


Jak wyglądała u Ciebie droga do wydania książki? Było ciężko?

Pierwsze podejście do wydania książki nie należało do udanych. Wysłałam tekst do kilkunastu wydawnictw. Po kilku miesiącach milczenia odezwało się zaledwie kilka z nich, ale żadne nie zdecydowało się na współpracę. Doszłam do wniosku, że książka jest zbyt słaba, by zainteresować nią wydawców, więc poświęciłam kolejne miesiące na poprawki. Dopiero wtedy, pod zmienionym tytułem, wysłałam propozycję wydawniczą po raz kolejny. Tym razem dostałam mnóstwo odpowiedzi, ale to Wydawnictwo Zysk i S-ka jako pierwsze wystąpiło z propozycją wydania. 


Co było dla Ciebie najtrudniejsze w procesie od napisania do otrzymania papierowego egzemplarza książki?

Z pewnością najtrudniejszym etapem było oczekiwanie na odpowiedź ze strony wydawnictw. Należę do osób bardzo niecierpliwych, poza tym jestem raczej przyzwyczajona do szybkiego uzyskiwania odpowiedzi, a rynek wydawniczy kieruje się zupełnie innymi zasadami - tu wszystko dzieje się powoli, własnym rytmem. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że większość wydawnictw odezwała się do mnie, choć niektórzy dopiero po roku. 


Jak twoi bliscy zareagowali na wieść o wydaniu ''Projektu królowa''?

To była najpiękniejsza część mojej przygody z pisaniem! Wychodząc z pomysłem napisania książki byłam bardzo zaskoczona pozytywną reakcją otoczenia. Nie było osoby, która by mnie nie wspierała, nie motywowała, czy nie dodawała otuchy w chwilach zwątpienia. Moi najbliżsi szczerze się ucieszyli, gdy dowiedzieli się, że wydawnictwo Zysk i S-ka zdecydowało się na wydanie powieści. Ponadto po wydaniu książki otrzymałam sporo bardzo miłych wiadomości od znajomych, którzy wcześniej nie wiedzieli, że pisałam powieść. Z niektórymi z nich nie miałam kontaktu od lat, z innymi znałam się jedynie biznesowo. Po raz kolejny przekonałam się, jacy ludzie wokół nas są fantastyczni. Dlatego zawsze warto spełniać swoje marzenia oraz wspierać innych w realizacji własnych. 


O czym Ty — jako pisarka, marzysz najbardziej?

Zadebiutowanie było moim wielkim marzeniem i udało mi się je spełnić. Jednak to dopiero początek mojej przygody. Jeśli naprawdę chce się zaistnieć na rynku wydawniczym trzeba cały czas pracować nas stylem pisania, kreacją postaci, fabuły; należy słuchać swoich czytelników, w szczególności notując, co im się podoba, a czego absolutnie nie akceptują. Wszystkie uwagi, które otrzymuję staram się analizować i marzę o tym, aby któregoś dnia udało mi się je przekształcić w wartościową historię, o której ludzie zechcą opowiadać. 
I która poruszy ich serca. 


Masz jakąś dobrą radę dla osób, które marzą o wydaniu książki?

Pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Szczerze mówiąc, kiedy oczekiwałam na decyzję dotyczącą wydania “Projektu Królowa” zaczęłam pisać inną powieść. Nie wiem, czy kiedykolwiek ujrzy światło dzienne, ale niesamowicie podobała mi się zabawa z innym stylem pisania oraz gatunkiem. Podczas jej tworzenia wiele się nauczyłam. Dlatego myślę, że warto wykorzystywać każdą chwilę, aby doskonalić swój warsztat. Możliwe, że w międzyczasie otrzyma się pozytywną decyzję od wydawnictwa. 
Tego właśnie z całego serca Wam życzę!



Dominika, bardzo dziękuję za ten wywiad, mam nadzieję, że nie będziemy musieli długo czekać na Twoją kolejną książkę. Wszystkich zachęcam do polubienia fanpage Dominiki.  Moją recenzję ''Projektu królowa'' znajdziecie tutaj



Grafika z krukiem została pobrana ze strony http://wallpapercave.com

2 komentarze:

  1. Świetny wywiad, aktualnie czytam książkę pani Dominiki i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba:)

    http://pomiedzyrozdzialami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń