29 sierpnia 2017

Natasha Lucas - Wojowniczka || Recenzja


Wydawnictwo: Oficyna wydawnicza RW2010



Serena urodziła się i wychowała w zakładzie karnym dla najbardziej niebezpiecznych i agresywnych kobiet na Nowej Ziemi. Jej życie nie należy do niej, a teraz, po śmierci matki, łajdacki naczelnik więzienia zamierza wystawić dziewczynę na sprzedaż. Serena prawie poddaje się rozpaczy, kiedy nieoczekiwanie spotyka Jace′a, przedstawiciela siejącej grozę Rasy. Jest ogromny, niebezpieczny i niesamowicie gorący, a jego niezwykłe oczy sprawiają, że miękną jej kolana. Chcąc poczuć się panią własnego losu,dziewczyna wpada na szalony i ryzykowny pomysł. Nie spodziewa się, że nieznajomy ma wobec niej własne plany...


Natasha Lucas stworzyła bardzo lekką książkę z gatunku paranormal fantasy, czytając ją, wiedziałam, że jest to jej debiut, więc nie miałam żadnych większych oczekiwań. Pomysł na fabułę jest naprawdę bardzo dobry, Serena — dziewczyna, której los został przesądzony jeszcze przed jej narodzinami oraz Jace — facet z innej planety. Ich losy krzyżują się w dniu, który miał być początkiem końca życia dziewczyny. Jednak dzięki tajemniczemu mężczyźnie ucieka z piekła, jakim jest zakład karny dla kobiet. To, co wydarzyło się później, musicie przeczytać sami...


Autorka rzuciła bohaterów na głęboką wodę miłości, od razu, bez żadnych uprzedzeń. Początkowo nie do końca mi się to podobało, bardziej przypominało mi to młodzieńcze zauroczenie niż prawdziwe uczucie. Jednak to, jak później (kiedy gołąbeczki opuściły swój pokój) autorka rozwinęła akcję, trochę wymazało początkowe odczucia. Bohaterowie dają się lubić, Serena nie jest cichą myszką, potrzebującą ochrony, potrafi o siebie zadbać i nie daje się zdominować, Jace to facet, o jakim skrycie marzy większość kobiet — przystojny, samiec alfa, który wie, jak zadbać o kobietę. Postaci drugoplanowe zostały dobrze nakreślone, wiedziałam wszystko, co powinnam wiedzieć. Jednak jest też coś, na co nie mogę przymknąć oka — błędy. I o ile jestem zrozumieć błędy stylistyczne, to tych ortograficznych nie mogę przeboleć. Rozumiem, że książka jest wydana w systemie self-publishingu, prawdopodobnie nie miała korekty, ale ''ortografy'' poprawia przecież program... Pomijając błędy, książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko.

Jeśli macie wolny wieczór i ochotę na lekką, niewymagającą książkę to polecam Wam Wojowniczkę. Książka Natashy Lucas ma ogromny potencjał, mam przeczucie, że autorka rozwinie swoje umiejętności i jej kolejne książki będą lepsze. Lubicie seksownych bohaterów o hipnotyzującym spojrzeniu i silne bohaterki? Jeśli tak, to ta książka jest dla Was.


Za e-booka do recenzji dziękuję autorce- Natashy Lucas. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz